„Komórki się pani pomyliły” – Jacek Galiński


 

Kiedy pakowałam walizkę na wyjazd nad morze, nie mogło zabraknąć w niej dobrej książki. Tym razem towarzyszyła mi „Komórki się pani pomyliły” Jacka Galińskiego. Na co dzień najchętniej sięgam po kryminały, ale ta komedia kryminalna okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie pamiętam, kiedy ostatnio śmiałam się podczas czytania aż do łez, a jednocześnie z takim zaangażowaniem próbowałam rozwikłać zagadkę. I choć miałam swoje podejrzenia, autor i tak zaskoczył mnie zakończeniem.

Opis wydawcy:

„Zamieszanie wokół pewnej warszawskiej kamienicy się nie kończy. Kolejny trup ponownie burzy spokój Zofii Wilkońskiej. Podczas prywatnego śledztwa staruszka za bardzo zbliża się do przestępców i zostaje poddana pokusie nie do odparcia. Niczym policjant zbyt długo działający pod przykrywką Zofia, wiele lat żyjąca w biedzie, zachłystuje się pieniędzmi i przemocą.”

Autor stworzył oryginalną i pełną zwrotów akcji historię, która nie tylko trzyma w napięciu, ale przede wszystkim bawi. W lekki, a jednocześnie trafny sposób pokazuje również codzienność wielu polskich emerytów i problemy, z którymi muszą się mierzyć. Całość napisana jest barwnym, obrazowym językiem, dzięki czemu ma się wrażenie, jakbyśmy towarzyszyli Zofii Wilkońskiej podczas każdego etapu jej zwariowanego śledztwa.

Narracja pierwszoosobowa pozwala doskonale poznać główną bohaterkę – jej sposób myślenia, motywacje i charakterystyczne poczucie humoru. Jacek Galiński stworzył bohaterów bardzo autentycznych, z ich codziennymi troskami, słabościami i potknięciami, ale również ogromną siłą, by mimo wszystko się nie poddawać.

Zofia Wilkońska to emerytka, która przypadkiem trafia na zwłoki w mieszkaniu swojego syna i postanawia rozpocząć własne śledztwo. Choć mogłoby się wydawać, że wiek będzie ją ograniczał, jest dokładnie odwrotnie. To kobieta odważna, zaradna, błyskotliwa i pełna niebanalnych pomysłów. Nie boi się niemal niczego... może poza głodem. Zadziwia tym, jak świetnie odnajduje się nawet w najbardziej niebezpiecznych sytuacjach i jak sprytnie radzi sobie z kolejnymi przeciwnościami losu. O jej dalszych przygodach nie zdradzę już nic więcej – zdecydowanie warto odkryć je samemu.

Polecam Wam tę historię z całego serca. To książka, która bawi do łez, zaskakuje, zmusza do dedukcji i pokazuje, że wiek nie ma żadnego znaczenia, gdy ma się odwagę i ogromny dystans do życia. Jeśli szukacie lekkiego, pełnego humoru kryminału na wakacyjny wyjazd lub letni wieczór, „Komórki się pani pomyliły” będzie doskonałym wyborem. Ja z przyjemnością sięgnę po kolejne przygody Zofii Wilkońskiej.

Brak komentarzy:

Copyright © 2016 po drugiej stronie książki-recenzje , Blogger