"Martwa natura"- Louise Penny

"Martwa natura"- Louise Penny



Jakiś czas temu w moje ręce wpadła książka „ Martwa natura” - autorstwa Louise Penny. Na samym początku moją uwagę przykuła okładka, która kusiła swoją tajemniczością, a po przeczytaniu opisu już nie potrafiłam się jej oprzeć. I tak zaczęła się moja przygoda z nadinspektorem Armandem Gmachem – szefem wydziału zabójstw. … pewnie jesteście ciekawi, czy moje wyobrażenie o niej pokryło się 
z rzeczywistością ? Muszę wam powiedzieć, że dostałam znacznie więcej, bowiem poza tajemniczą śmiercią autor pokazał niesamowitą atmosferę panującą w małym kanadyjskim miasteczku, gdzie znajdziemy ludzi przyjacielsko nastawionych do siebie i pomocnych, ale również ...

„Malutkie miasteczko Three Pines na południe od Montrealu. Święto Dziękczynienia. Od strzału z łuku ginie miejscowa emerytowana nauczycielka. Kiedy wszyscy zgodnie podejrzewają wypadek na polowaniu, nadinspektor Gamache i jego zespół są przekonani, że idylliczna osada kryje w sobie dawno pogrzebane sekrety…”

„Louise Penny urodziła się i wychowała w Toronto, ale mieszka w malowniczym miasteczku nieopodal Quebecu. Zanim napisała „Martwą naturę”, była dziennikarką Canadian Broadcasting Corporation. Wsparcie męża sprawiło, że zdecydowała się porzucić pracę i całkowicie poświęcić się pisaniu serii. Jej książki zostały przetłumaczone na 23 języki. Jak mówi, jest szczęśliwa, że odkryła Three Pines – to zmieniło jej życie.’’

Autora pisze prostym językiem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko, a świat stworzony przez Louise Penny wciąga bez reszty, bardzo ciężko było mi się od niej oderwać. Pisarka stworzyła niesamowity kryminał, którego akcja toczy się w powolnym tempie, ale pomimo tego trzyma w napięciu i budzi ciekawość. Gdy już sądziłam, że odkryłam prawdę, pojawiały się nowe fakty i poszlaki, a niekiedy po moim ciele chodziły ciarki. Muszę wam powiedzieć, że autorce udało się mnie zmylić i prawdę o mordercy odkryłam prawie na samym końcu. Do tego udało jej się stworzyć barwnych bohaterów, obok których nie potrafiłam przejść obojętnie. Jedni wzbudzali we mnie sympatię, inni powodowali negatywne emocje. Jednakże każdy dodaje powieści niesamowitego klimatu.


Armand Gamach przybywa do małego miasteczka, aby rozwikłać tajemnicę śmierci Jane-spokojnej i przyjacielskiej starszej pani, która na pierwszy rzut oka nie ma żadnych wrogów, 
a wszyscy darzą ją szacunkiem i ciepłymi uczuciami. Gdy okazuje się, że zgon emerytowanej nauczycielki może być morderstwem, atmosfera się zmienia- ludzie, którzy czuli się bezpiecznie, zaczynają zamykać drzwi, obawiając się o własne życie. Na drodze nadinspektora staje Clara- kochająca żona, artystka, która ledwie wiąże koniec z końcem i usiłuje pomóc 
w rozwikłaniu śmierci swojej przyjaciółki…


Gamach jest pięćdziesięcioletnim statecznym mężczyzną, ceniącym swoją żonę i jej zdanie. Kieruje się przede wszystkim instynktem, jest dociekliwy i nade wszystko stawia na szacunek do drugiego człowieka. Tego samego wymaga od osób w swoim zespole- dzięki czemu łatwo mu zyskać zaufanie osób z miasteczka, którzy chętnie służą mu pomocą, a nawet nawiązują 
z nim bliższe relacje, co pomaga w rozwiązaniu sprawy. Jest świetnym oraz wnikliwym obserwatorem i z łatwością potrafi przejrzeć ludzi, odkrywając ich tajemnice. Jego zespół to zgrana grupa- pracująca efektywnie do momentu, kiedy dołącza do niego młoda agentka Yvette Nichol , która jest niezwykle wyniosła. Czasami nawet wydawałoby się, że nieobecna, a przede wszystkim- bezczelna. Gamach próbuje ustawić ją na odpowiednie tory, ale... czy mu się uda? Musicie przekonać się sami, bo więcej wam nie zdradzę. A warto.

Polecam ten klasyczny kryminał osobom, które uwielbiają odkrywać prawdę, używając przede wszystkim dedukcji oraz lubiących subtelność, ponieważ nie znajdziecie tu krwawych scen. Powieść zmusza nas do refleksji nad życiem, ale także ukazuje, że wpływ na nie mają decyzje podejmowane przez nas każdego dnia. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy po raz kolejny będę podążać razem z nadinspektorem i jego ekipą śladami mordercy.

„Wyobraź sobie, jak wyglądałby świat, gdyby można było robić wszystko. Wszystko. I to bezkarnie.”



Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Poradnia K
"Dom przy Foster Hill"- Jaime Jo Wright

"Dom przy Foster Hill"- Jaime Jo Wright


Ostatnio w moje ręce trafiła książka, która wywołała we mnie całą paletę uczuć. Po pierwsze strach- całe moje ciało opanowały dreszcze, a serce zaczęło bić jak szalone, czułam przerażenie i bezsilność. Ale mało tego, współczułam, a także chciałam pomóc. Powieść trzyma w napięciu od pierwszej strony do ostatnich rozdziałów, a wszystko za sprawą książki „ Dom przy Forester Hill”- Jaime Jo Wright, dzięki której mogłam obserwować życie dwóch silnych i niezależnych kobiet, dotkliwie doświadczonych przez los. Obie walczyły o prawdę, dbając o innych. choć na dwa całkowicie odmienne sposoby. Nie poddawały się, pomimo problemów, które stawiało przed nimi życie na każdym kroku. Potrafiły walczyć o siebie oraz o innych ludzi jak lwy, nie bacząc na swoje bezpieczeństwo, a nawet życie. Postanowiły rozwiązać zagadkę śmierci dziewczyny z pnia, rozwikłać intrygę, której nikt inny nie widział...

„Kaine Prescott dobrze wie, co to śmierć. Dwa lata temu straciła męża, a jej błagania 
o przeprowadzenie śledztwa w sprawie jego podejrzanego wypadku trafiły w próżnię. Rozpaczliwa potrzeba rozpoczęcia nowego życia skłania Kaine do kupienia w ciemno starego domu w miasteczku w stanie Wisconsin, z którego pochodził jej dziadek. Jednak rzut oka na ten upiorny opuszczony dom wystarcza, by natychmiast zwątpiła w słuszność swej pochopnej decyzji. A kiedy mroczne sekrety domostwa wypływają na wierzch, Kaine jest zmuszona zmierzyć się z przerażającą prawdą, że już nie ma gdzie się ukryć.

Sto lat wcześniej dom na Foster Hill kojarzy się Ivy Thorpe jedynie z bolesnymi wspomnieniami. Gdy w jego pobliżu zostaje znaleziona nikomu nieznana martwa kobieta, Ivy czuje się w obowiązku odkryć jej tożsamość. Poszukiwania wiodą ją na niebezpieczny grunt, wskrzeszając przykre wspomnienia i wymuszając odnowienie znajomości z mężczyzną, który kiedyś złamał jej serce. Czy Ivy zdoła rozwiązać zagadkę i na nowo odnaleźć nadzieję, zanim kolejna osoba – na przykład ona – straci życie? „

Autorka pisze prostym językiem, którego używamy na co dzień, na skutek czego książkę czytało się błyskawicznie. Świat, który stworzyła Wright, pochłonął mnie bez reszty, nie potrafiłam się oderwać nawet na chwilę, pragnąc poznać prawdę o śmierci męża Kaine 
i dowiedzieć się, kto ją prześladuje, ale również rozpaczliwie pragnęłam poznać prawdę 
o dziewczynie z pnia. Pisarka stworzyła niesamowitą fabułę. Przede wszystkim zaskakującą, w której pojawia się kilka wątków łączących się ze sobą, tworząc niesamowitą łamigłówkę. Gdy już sądziłam, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się nagły zwrot akcji i oto zaczynałam główkować od początku, zadając sobie pytania- kto?, dlaczego?, po co ? Do tego autorka przeplatała przeszłość z teraźniejszością i tak prowadziła dwa równoległe dochodzenia, 
a czytelnik próbuje odkryć prawdę śmierci Gabrielli. Dopracowane dialogi wzbogaciły akcję oraz spowodowały, że bohaterowie są ciekawi, różnorodni, dzięki temu Jaime stworzyła niesamowity klimat- mroczy, tajemniczy, ale i przepełniony nadzieją. Zakończenie utworu jest nieprzewidywalne, a mnie wprawiło w osłupienie.

Ivy żyła na początku XX wieku, była pewną siebie kobietą, która nie zwracała uwagi na opinie innych ludzi. Postawiła sobie za punkt honoru dbanie o pamięć osób, które zmarły, tworząc księgę zmarłych, przez co sądzono, że jest szalona, a wszystko na wskutek przeżytej traumy w dzieciństwie, kiedy to straciła… Pewnego dnia zostało odnalezione ciało pięknej dziewczyny, przed śmiercią była maltretowana i powiła dziecko. Naszą bohaterką owładnęła chęć odnalezienia niemowlęcia i odkrycie sprawcy tego czynu, aby uczcić pamięć kobiety. 
I tak zaczęła swoje poszukiwania, pakując się w nie lada kłopoty…

Kaine żyła 100 lat po Ivy i była jej praprawnuczką. Po śmierci męża dzieją się dziwne rzeczy, przez które czuje się zaszczuta i przerażona. Kobieta także nie jest do końca przekonana, że jego śmierć była tylko zwykłym wypadkiem... Pewnego dnia postanawia zacząć wszystko od początku i tak trafia do domu przy Foster Hill, aby spełnić marzenia ukochanego mężczyzny. Coś, co miało okazać się przystanią, niestety jest przerażającym miejscem, gdzie demony kobiety dały o sobie znać, a do tego doszła mroczna przeszłość ruiny, którą próbuje odkryć razem z nowo poznanymi ludźmi…



Polecam tę historię wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się, czy udało im się odkryć prawdę ? Czy Kaine uszła z życiem, próbując rozwiązać tajemnice sprzed 100 lat i w końcu- czy poznała losy praprababki oraz korzenie swojego rodu? Czy może zacznie nowe życie, 
w którym zapanuje błogi spokój oraz… ? Ja już wiem. Wy, cóż, musicie sprawdzić sami. Jestem też pewna, że ta historia pozostanie w moim sercu i duszy na długi czas oraz że sięgnę po kolejne dzieła pisarki, która potrafi wciągnąć w świat bohaterów i obezwładnić myśli, serce oraz duszę czytelnika swoją twórczością, a także poczuć oddech niebezpieczeństwa na karku.


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dreams . 


Seria "Dwa,trzy,cztery..."- Joanna Bartosik

Seria "Dwa,trzy,cztery..."- Joanna Bartosik








Dziś mam dla was wyjątkową serię „Dwa trzy cztery”- Joanny Bartosik, która umili wam długie, jesienne, a także zimowe wieczory. Książeczki są solidnie wydane, bowiem mają twarde kartki, które przetrwają długie użytkowanie przez nasze pociechy. Są kolorowe i przykuwają uwagę milusińskich. Przy czym uważam, że są to pozycje dla dzieci w różnym wieku. Tyle tylko, że Piotruś opowiada już sam o tym, co widzi, a Basi opowiadam ja, dzięki czemu poznaje nowe słowa i w związku z tym szybciej się rozwija.


„Dwa trzy cztery wspólne spacery”- jest to książeczka, w której zilustrowane są różne miejsca takie, jak : park, plac zabaw, sklepy, cmentarz, muzeum i wiele innych znanych dzieciom 
z wspólnych spacerów i wycieczek. Książeczka nie posiada tekstu, więc możemy opowiadać bądź słuchać, jak nasze dzieci opowiadają o tym, co widzą na obrazkach. Można nazywać poszczególne elementy i przy okazji powiedzieć, co im się na nich podoba, czego nie lubią, co robi się w danym miejscu, a czego robić nie należy.



 Uczą się nazywać zwierzątka oraz przedmioty. Mój czteroletni syn uwielbia ją , mówi że 
w końcu to on może mi czytać, a co śmieszniejsze, pomimo że zna wiele z miejsc, które znajdują się w książeczce, inaczej je postrzega i szybko znajduje różnice pomiędzy nimi, 
a miejscami, które odwiedzamy razem.




„Dwa trzy cztery cyfry i numery” - tym razem mamy okazję znaleźć cyfry i liczby 
w otaczającym nas świeci. Maluchy odkrywają, że tak na dobrą sprawę liczy są naprawdę wszędzie i to właśnie liczby ułatwiają nam życie, dbają o nasze bezpieczeństwo. 



To one informują, kiedy mamy urodziny, ale również, ile lat kończymy. Dzieci uczą się, że dzięki nim możemy się bawić, grać, ale również pomogą nam znaleźć dom babci, cioci, kolegi. Mój synek był zaskoczony, że cyferki i liczby są tak naprawdę wszędzie, wcześniej nie zwracał na nie uwagi, a teraz dopytuje, co znaczą i do czego służą. Zaczął też chętniej liczyć. Zauważam, że od kiedy w naszym życiu pojawiła się książeczka, rozpoznaje poszczególne cyfry i nazywa je.


„Dwa trzy cztery słowa i litery”- opowiem wam o ostatniej książeczce, którą mamy, tym razem dla odmiany mowa będzie o literkach i słowach. Na każdej stronie odnajdziemy nowe literki, które ułożone są alfabetycznie i właśnie teraz, kiedy piszę dla was recenzję mój czterolatek śpiewa mi nad głową fragmenty alfabetu, których zdążył się już trochę nauczyć.



 Na każdej ze stron znajdziemy literkę, ciekawy obrazek oraz słowa, które zaczynają się właśnie na daną literkę, dzięki czemu dziecko przyswaja sobie i nie tylko utrwala nową wiedzę poprzez zabawę, ale również zachęca do dalszej nauki z literkami.




Polecam wszystkim rodzicom którzy, uwielbiają spędzać wspólnie z dziećmi czas, bawić się oraz pomagać im w rozwijaniu nowych umiejętności, bowiem dzięki tym książeczkom nasze pociechy uczą się opowiadać, dobierając odpowiednio słownictwo, postrzegać otaczający je świat, jak również poznają cyfry, liczby i literki oraz zauważają je wokół siebie.


Za możliwość przeczytania dziękujemy Wydawnictwu Widnokrąg.
"Niezapominajka"- Agnieszka Świętek

"Niezapominajka"- Agnieszka Świętek



 Ostatnio przeczytaliśmy książkę pt. „ Niezapominajki”- Agnieszki Świętek. Utwór jest pięknie wydany . Ilustracje są z jednej strony kolorowe, a z drugiej realistyczne, co od razu przyciągnęło uwagę Piotrusia i Basi. Ukazują nam wręcz magiczną więź między babcią 
i wnuczką oraz opowiadają ich historię.




 Tekstu natomiast jest niewiele, dzięki czemu maluchy słuchały go z uwagą, po czym synek opowiadał o tym, co widzi na obrazkach, zadając przy tym dużo pytań, co ułatwiło nam tę trudną rozmowę.





Autorka pisze zrozumiałym językiem, potrafi delikatnie podjąć bardzo trudny temat... starości oraz symptomów jakie jej towarzyszą, ułatwiając nam rodzicom początek rozmowy z dziećmi, dla których jest to czymś bardzo odległym i niezrozumiałym. Pisarka opowiada nam historię małej dziewczynki i jej babci. Najpierw kobieta uczy swą pociechę rozpoznawać drzew, piec 
i robić na drutach. Niestety pewnego dnia zaczyna zapominać i nie pamięta już nazw ptaków, 
a nawet nie umie trafić do domu… Dziewczynka często płacze z tego powodu , złości się i 
a przede wszystkim boi. 



Rodzice tłumaczą jej, że to nie wina babci, iż jej pamięć już nie jest tak dobra, jak kiedyś. Wnuczka postanawia pomóc babci przypomnieć sobie wszystko, aż dochodzi do wniosku, że najważniejsze jest to, aby tylko pamiętała o niej.



Polecam wam tę piękną i jakże mądrą, a także, czego nie ukrywam, niezwykle wzruszającą opowieść, która pokazuje bardzo wiele obrazkami, dzięki czemu przy odpowiednim tłumaczeniu dziecko potrafi zrozumieć, czym jest starość i że pomimo gorszej pamięci nasze babcie, dziadkowie, jak i ciocie oraz wujkowie kochają je z całego serca.

Za możliwość przeczytania dziękujemy Wydawnictwu Widnokrąg.  

"Paw co ogon miał z przyjaźni"- Pan Poeta

"Paw co ogon miał z przyjaźni"- Pan Poeta



Mam dziś dla was bardzo kolorową i piękną książkę, której moim zdaniem nie może zabraknąć w żadnej dziecięcej biblioteczce, a mowa tu o utworze „Paw co ogon miał z przyjaźni” pióra Pana Poety. Zacznę od tego, że książeczka jest pięknie wydana ma twardą oprawę, która zniesie długie użytkowanie przez nasze pociechy, następne co zwróciło naszą uwagę- to kolorowe ilustracje mieniące się wszystkimi barwami tęczy. Maluchy były zachwycone 
i patrzyły na kolejne strony jak zaczarowane, a ja razem z nimi. Obrazki z pionowych zmieniają się w poziome, co urozmaica bajkę. A na samym końcu książki znajdziemy zadanie piórkowe, zastanawiacie się pewnie, co to, zaraz wam pokażę.



Autor pisze prostym językiem, na wskutek czego dziecko nie ma problemu ze zrozumieniem tekstu i jest wciągane w bajkowy świat, ale nie oznacza to, że autor idzie na łatwiznę, ponieważ wprowadza również nowe słowa, dzięki czemu nasi milusińscy poszerzają swoje słownictwo i przez to doskonalą już swoje własne opowieści. Pisarz w kilku krótkich zdaniach potrafi zaciekawić i sprawić, że dziecko nie nudzi się przy słuchaniu, lecz czeka, co stanie się dalej... Czy Paw odzyska swój ogon? Ale o tym za chwilę.



Historia opowiada nam o Pawiu, który ma przepiękny, kolorowy ogon z cudnymi okami, wszyscy się nim zachwycali, aż do momentu, kiedy pewnego dnia ptak go zgubił. Wówczas Szpak zaczyna z niego szydzić i każe mu się schować, dopóki nie odzyska kolorowego ogona. 



Wtedy z pomocą przychodzi Sowa, uzmysławiając Szpakowi, że jego wypowiedź rani i daje Pawiowi jedno ze swoich piór oraz sugeruje, aby inne ptaki również go wspomogły.



I tak właśnie się dzieje, przyjaciele dzielą się z nim swoim upierzeniem i wspierają go w jego niedoli, aż odzyskuje kolorowy i piękny ogon. Na samym końcu nasz bohater okazuje swoim przyjaciołom wdzięczność, doceniając ich dar i obiecując, że zrobi dla nich wszystko.



Polecam wszystkim rodzicom tę piękną historię, w której dzieci uczą się, jak powinny zachować się w trudnej sytuacji, co powinny wybrać? Dokuczać, nie zważając na uczucia drugiej osoby czy pomóc tak, jak potrafią. Nawet gdyby miały zrobić coś pozornie małego, bo może się przecież okazać, że to zmieni czyjś świat na lepszy i dzięki małej rzeczy ktoś odzyska wiarę w siebie oraz- przede wszystkim- w innych.

Za możliwość przeczytania dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka
Seria "Słodkie małe zwierzątka" -

Seria "Słodkie małe zwierzątka" -


Dziś mam dla was recenzję serii książeczek „Słodkie małe zwierzątka” Antoona Kringsa wydawnictwa Siedmioróg, które zostały przetłumaczone i opracowane przez Tamarę Michałowską. Seria składa się z dziesięciu książeczek, ja opowiem wam o sześciu z nich, które mamy i które zachwyciły moje dzieci. Mają one piękną szatę graficzną, są kolorowe a obrazki przedstawiają życie zwierząt. Wpadły od razu Piotrusiowi w oko i wspólnie z Basią wybierają tę, którą należy im przeczytać.


Autor pisze prostym i zrozumiałym językiem oraz wprowadza nowe wyrazy, dzięki czemu zasób słownictwa synka się wzbogaca.  



„Tonik Pasikonik”- autor opowiada nam historię pasikonika, który pięknie śpiewa i gra. Wszystkie zwierzęta zachwycają się jego sposobem na życie oraz artyzmem, lecz sam Tonik czuje, że do pełnego szczęścia brakuje mu własnego domu i... wyrusza w kolejną podróż. Gdy wraca jego głos już nie jest tak piękny, a akordeon się rozstroił- już nie zachwycał nikogo swym talentem, wszyscy zamykali przed nim drzwi. Pewnego dnia Pasikonik na swojej drodze napotkał małą pszczółkę -Poleczkę, która się zgubiła. 


Tonik od razu postanowił jej pomóc znaleźć dom, a po drodze zawarli umowę …


„Jadwisia Żółwisia” - tym razem opowieść jest 
o powolnej żółwicy, która codziennie dbała o swój ogród z wiecznie narzekającymi warzywami. A to, że się nimi nie zajmuje należycie, a to, że ich nie podleje w porę, że chodzi zbyt wolno. Codziennie witała się ze strachem na wróble Dynią- którego tak naprawdę nikt się nie bał …


Pewnej nocy ma straszny sen, w którym jej przyjaciel niszczy cały jej świat, gdy się budzi, pędzi co sił w nogach i zastaje …




„Nineczka Biedroneczka”- Historia o ślicznej i grzecznej biedronce, którą zachwycają się wszystkie zwierzęta z ogrodu. Niestety traf chciał, że pewnego dnia usiadła na nos czarownicy, a ta rzuciła na nią zły czar.


 Nineczka zmieniła się w brzydką i niegrzeczną dziewczynkę- pyskowała mamie, dokuczała innym zwierzętom i zaprzyjaźniła z niegrzeczną Hannicą, grubą pajęczycą oraz Taduchem, śliniącym się ropuchem. Pewnej nocy do ich ogrodu zawitała dobra wróżka, cała trójka postanowiła odebrać jej różdżkę, gdy ta zaśnie i wtedy ...




„Kamilek Motylek”- to opowieść o pięknym motylku, który co rano odwiedza swoje przyjaciółki kwiaty- piękne i pachnące. Przez cały dzień przeskakuje z kwiatka na kwiatek, 
a w nocy wraca do domku, aby się wyspać. Pewnego ranka, gdy do nich przybył, okazało się, że się nie ruszają, są pogrążone w głębokim śnie.


 Próbował je zbudzić, niestety nie udało się, więc postanowił je podlać... nic nie zadziałało. Wtedy spotkał Nineczkę Biedronczkę, która opowiedziała mu, że nocą …




„Dobrótka Pszczółka” - to historia pracowitej pszczółki, która co rano latała zbierać pyłek, 
a po powrocie robiła z niego przepyszny miodek, a cukierki pakowała w piękne kolorowe papierki. 



Pewnego dnia po powrocie w domu zastała straszny bałagan, zniknął jej... miód oraz pyszne cukiereczki. Najpierw posprzątała, a następnie poleciała pytać sąsiadów, czy czegoś nie widzieli. Niestety nie znalazła odpowiedzi na swe pytania i wróciła do swego malutkiego domku, a tam zastała …




„Lucynka Świetlinka” - jest to opowieść o świętojańskiej wróżce, która za dnia spała, a kiedy zapadał mrok leciała na piknoce. Zastanawiacie się zapewne, co to jest. Otóż jest to piknik, który odbywa się nocą na niebie. Niestety okazało się, że nie mają ani stołów, ani krzeseł i co gorsze żadnych smakołyków, aby rozpocząć zabawę. Wtedy Lucynka wpadła na świetny pomysł, że mogą je pożyczyć od przyjaciół, którzy teraz smacznie śpią. I jak pomyślała, tak zrobiła. Poleciała najpierw do domu Dobrółki Pszczółki i obudziła ją. Kiedy pszczółka prosiła, aby ta odeszła i pozwoliła jej dalej spać, z jej domu zaczęły wylatywać krzesła, stół oraz słoiki 
z miodem.


 Próbowała je zatrzymać, lecz te znikły w ciemnościach. Przed jej domem pojawili się Kamilek Motylek oraz Fąfelek Trzmielek, ponieważ z ich domów również wyfrunęły meble oraz smakołyki. Postanowili razem odnaleźć Lucynkę i polecieli jej szukać, gdy ją znaleźli …



Polecam wam serdecznie tę serię. Jestem pewna, że wasze dzieci pokochają przygody zwierzątek i będziecie mieli okazję poznać je na pamięć, tak jak ja. Bohaterowie bawią i uczą dzieci, pokazują co dobre, a co złe, jak pomagać innym czy też, że nie wszystko na co patrzymy z boku jest takie, jak nam się wydaje. My z pewnością sięgniemy po resztę serii, aby poznać resztę przyjaciół z magicznego ogrodu, jak go nazywa mój Piotruś.

Za możliwość przeczytania dziękujemy Wydawnictwu SIEDMIORÓG
"Moje pierwsze origami samoloty" - Marcelina Grabowska- Piątek

"Moje pierwsze origami samoloty" - Marcelina Grabowska- Piątek





Mam dla was prawdziwą perełkę dla chłopców, a mianowicie „Moje pierwsze origami samoloty”,którą stworzyła Marcelina Grabowska- Piątek, wydawnictwo Siedmioróg.
Książeczka jest pięknie wydana, ma kolorowe obrazki, które prowadzą krok po kroku, jak samodzielnie zrobić między innymi bombowiec, myśliwiec, samolot patrolowy, samolot szturmowy oraz inne modele.


 Na pierwszej stronie znajdziemy objaśnienia symboli, polecenia są napisane prostym językiem na wskutek tego dziecko nie będzie miało z nimi większych problemów. 



Mój syn pokochał książeczkę od razu, tym bardziej, że poza instrukcją, jak robić poszczególne modele, mamy również kolorowy papier do tworzenia wymarzonych samolotów w odpowiednie wzory, aby origami przypominało oryginał.



Ponadto w środku znajdziemy naklejki, aby udekorować dodatkowo nasze arcydzieło.


Dzięki tworzeniu origami nasze pociechy rozwijają się manualnie, co przyda się im 
w przyszłości, ale również uczą się wykonywać polecenia, muszą bowiem zrobić wszystko tak, jak w instrukcji, aby uzyskać wymarzony efekt. My początkowo ćwiczyliśmy na papierze kolorowym, aby mieć pewność, że wszystko się uda na przygotowanych kartkach z książeczki.



Polecam wszystkim rodzicom, którzy uwielbiają składać modele oraz bawić się z dziećmi 
i dbają o ich rozwój manualny. My na pewno sięgniemy po kolejne książeczki z tej serii. Mamy upatrzone ...zwierzęta.




Za możliwość zapoznania się z technikami składania samolotów, dziękujemy Wydawnictwu SIEDMIORÓG

Copyright © 2016 po drugiej stronie książki-recenzje , Blogger