Recenzja: „Sekretne życie słoneczników” – Marta Molnar 🌻
Emsley poznajemy podczas odwiedzin u babci w domu opieki. Violet, malarka i artystka o barwnej przeszłości, jest po udarze, ale nadal wygląda jak prawdziwa diwa.
Violet informuje kobiety, że sprzedała dom i ufundowała stypendium. Wiadomość wyraźnie nie podoba się Anne, która martwi się, że jej mama może później żałować tej decyzji. Ponieważ Emsley jest jedyną spadkobierczynią Violet, to właśnie ona ma przejrzeć pozostawione rzeczy, wybrać to, co chce zatrzymać, a resztę oddać.
Przed pożegnaniem Violet przekazuje wnuczce niebieską skrzyneczkę. W środku znajdują się listy napisane po niderlandzku oraz pamiętnik po angielsku. Emsley ma przed sobą podróż samolotem i jedynie torbę na laptopa, dlatego za sugestią babci zabiera tylko pamiętnik, a skrzyneczkę z listami zostawia na miejscu.
Już w samolocie Anne nalega, aby to Emsley osobiście zajęła się rzeczami Violet. Obawia się, że w domu mogą znajdować się kompromitujące zdjęcia lub inne rzeczy związane z przeszłością jej mamy. Sama przyznaje, że Violet kiedyś była zupełnie inna, a ona nie zna nawet imienia własnego ojca.
Jakby tego było mało, po rozmowie z mamą Emsley otrzymuje kolejną złą wiadomość — Trey chce zamknąć dom aukcyjny. Ona jednak nie zamierza się poddać. O nie.
Szybko okazuje się, że pamiętnik wcale nie należał do Violet, lecz do Johanny. To właśnie za jego sprawą przenosimy się do Amsterdamu w 1887 roku i zaczynamy poznawać historię sprzed lat.
Johanna jest niezamężną dziewczyną, której serce należy do Eduarda. Kiedy mama próbuje zainteresować ją innym kandydatem, dziewczyna wyznaje, że złożyła dokumenty o pracę w szkole dla dziewcząt. Jej siostra Mien szybko zauważa, że znajduje się ona w tym samym miejscu, w którym Eduard studiuje na uniwersytecie.
W życiu Johanny pojawia się również Theo, kolega jej brata. Podczas wspólnego spaceru niespodziewanie prosi ją o rękę. Dziewczyna odrzuca oświadczyny, przyznając, że jej serce jest już zajęte. Po spacerze wracają do domu. Theo żegna się, a Johanna odprowadza go do drzwi. I właśnie wtedy poznajemy jego pełne nazwisko — Theo van Gogh.
Tymczasem Emsley wraca z Nowego Jorku do Los Angeles i konfrontuje się z Treyem. Były partner stawia jej ultimatum — ma 30 dni, aby spłacić go kwotą miliona dolarów, w przeciwnym razie to on wykupi jej udziały. Mało tego — osoba posiadająca 20% udziałów w domu aukcyjnym żąda kolejnych 500 tysięcy dolarów.
Sytuacja wydaje się niemal beznadziejna. Czy Emsley uda się ocalić to, co kocha? Czy odkryje, co kryje się w dzienniku Johanny? I jak historia z Amsterdamu z 1887 roku łączy się z tajemnicami Violet?
Pisarka mistrzowsko przeplata dwie linie czasowe — współczesność oraz czasy, w których żyła Johanna. Muszę przyznać, że nie zawsze taki zabieg mi się podoba, jednak w tym przypadku działa znakomicie. Autorka z każdym rozdziałem podsyca ciekawość i świetnie buduje napięcie.
Narracja jest pierwszoosobowa, dzięki czemu siedzimy w głowach obu bohaterek i poznajemy ich myśli. Zżyłam się z nimi wręcz tak bardzo, że poczułam, jakby istniała między nami prawdziwa więź.
Pisarka pokazuje nam, że każdy z nas ma swoją pasję — jedni kochają książki, inni sztukę, a jeszcze inni odnajdują radość w czymś zupełnie innym. To właśnie dzięki tym pasjom nasze życie staje się pełniejsze.
Sztuka przewija się przez całą książkę, pięknie dopełniając poszczególne wątki i nadając całej historii wyjątkowy klimat.
Na uwagę zasługuje również piękne wydanie książki, które świetnie współgra z jej artystycznym charakterem i jeszcze mocniej dopełnia całą historię.
A wszystko to przeplecione jest miłością — nie tą filmową, w której wszystko układa się jak po maśle, lecz prawdziwą. Taką, w której nawet gdy jest bardzo źle, gdzieś w sercu wciąż pozostaje nadzieja na lepsze jutro.
Bardzo dobrze widać również, jak różnią się od siebie dwie epoki, jakimi prawami się rządzą i jak postrzegane są w nich kobiety. Widzimy, z czym zmagały się na co dzień i z czym często musiały radzić sobie same.
Towarzysząc Johannie w jej życiu, niejednokrotnie czułam ogromne poruszenie. Jej świat był bardzo nieprzychylny kobietom. Światem rządzili mężczyźni, a kobiety musiały mierzyć się z ograniczeniami, które dziś trudno sobie nawet wyobrazić.
Jako matce i kobiecie trudno mi było czytać o trudach połogu, z jakimi musiały mierzyć się kobiety w tamtych czasach, a także o powikłaniach po porodzie, które potrafiono po prostu bagatelizować. Dziś wydaje się to wręcz nie do pomyślenia.
Emsley jest silną, niezależną kobietą, choć często czuje się samotna. Jest poukładana i systematyczna, a kiedy pojawia się problem, nie poddaje się i szuka rozwiązań. Od dziecka chce być jak babcia.
Widmo utraty ukochanego domu aukcyjnego boli ją chyba nawet bardziej niż porzucenie przez wspólnika i zdrada przyjaciółki. Emsley musi zmierzyć się również ze śmiercią ukochanej babci. Po jej śmierci porządkuje dom Violet i zaczyna odkrywać sekret, który babcia skrywała przez lata. Mimo kolejnych przeciwności potrafi wyjść ze swojej strefy komfortu, aby pomóc przyjaciołom. Nie boi się również zaczynać życia od nowa.
Czy odkryje tajemnicę skrywaną przez babcię? Jak wpłynie ona na jej życie? I czy uda jej się ocalić ukochany dom aukcyjny? Musicie sprawdzić sami.
Johanna żyje w czasach, gdy kobiety mają niewiele do powiedzenia. Oczekuje się od nich, że szybko znajdą męża — nieważne, czy go kochają — urodzą mu dzieci, a później poświęcą się ich wychowaniu.
Nasza bohaterka próbuje jednak żyć po swojemu. Chce samodzielności i wydaje jej się, że wie, kogo kocha. Kiedy jej plany nie układają się tak, jak sobie wyobrażała, szuka dla siebie innej drogi, choć ta okazuje się bardzo wyboista. Nawet kiedy dopada ją zmęczenie, często je lekceważy i mimo wszystko prze do przodu. Nie przywiązuje większej wagi do odmów, bo choć potrafią zaboleć, to tylko przez chwilę. Przecież w końcu ktoś może powiedzieć „tak”.
Violet poznajemy jako barwną, silną kobietę po udarze, która mimo wszystko nadal wygląda jak prawdziwa diwa. Nie przejmuje się opiniami innych i żyje po swojemu. Jest odważna, wspiera innych, zawsze pozostaje elegancka, a do tego potrafi bawić się jak nikt i przyciągać do siebie ludzi.
Z czasem odkrywamy też, że skrywa straszliwą tajemnicę, którą niesie na swoich barkach przez niemal całe życie. Dla Emsley jest kimś niezwykle ważnym — wnuczka kocha ją nad życie.
Poza głównymi postaciami przez całą książkę poznajemy także innych bohaterów, którzy wpływają na historię, uzupełniają ją i sprawiają, że cała opowieść staje się jeszcze bardziej żywa.
Autorka stworzyła niesamowitą fabułę i potrafiła połączyć dwa światy. Utkała tę historię tak, że poznajemy losy trzech kobiet. Każda z nich jest inna, żyje w innych czasach, ale wszystkie mierzą się z jednym — mężczyznami ze świata sztuki, którzy uważają, że nie jest to miejsce dla kobiet.
Każda z nich, mimo przeciwności, walczy o swoje. Każda, niczym słonecznik:
„Im gorsza ziemia, tym większe mają kwiaty. Są waleczne jak cholera, a do tego zawsze wyglądają jak gwiazdy.”
I chyba właśnie te słowa najlepiej oddają siłę kobiet, które poznajemy na kartach tej książki. 🌻
Muszę się Wam przyznać, że znam historię wielkiego malarza, który przewija się przez tę opowieść, ale spojrzenie na nią z tej perspektywy wywołało u mnie wiele emocji. Napięcie towarzyszyło mi przez całą książkę, a chęć odkrycia, jak potoczyły się losy bohaterek, mocno pchała mnie do przodu. Każda z nich stała mi się bliska i sama nie wiem, która wpłynęła na mnie bardziej.
Największym plusem książki jest to, jak autorka splata ze sobą wszystkie wątki, tworząc spójną całość, która potrafi zaskoczyć niejeden raz.
Zakończenie jest niebanalne i nieoczywiste, a jednocześnie dodaje odwagi i zostawia czytelnika z czymś więcej niż tylko zamkniętą historią.
Żałowałam, że książka dobiega końca. Chętnie zostałabym w tym misternie stworzonym świecie jeszcze trochę dłużej.
Polecam Wam tę powieść, która chwilami wzrusza, bawi, a jej bohaterowie zostają w sercu czytelnika, pozostawiając w nim ślad.
Reklama | Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Letra.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz