„Dotyk śmierci” Lisa Regan


 

Akcja rozpoczyna się od rozmowy dzieci tuż przed wejściem do szkolnego autobusu. Chwilę później przenosimy się do teraźniejszości, gdzie poznajemy Josie oraz fragmenty jej historii.

Szybko pojawia się pierwsza ofiara — Krystal, matka jednego z dzieci, które zginęły w tragicznym wypadku. Do morderstwa dochodzi tuż przed powrotem Josie do pracy po zawieszeniu i tragicznej śmierci jej babci. Na ramieniu zamordowanej zostaje znalezione słowo, które prowadzi śledczych do kolejnego dziecka związanego z wypadkiem, a w jej ustach odkryty zostaje wosk ze świecy.

Josie wraz z Palmer rozpoczyna śledztwo. Z każdym kolejnym tropem detektywi coraz wyraźniej dostrzegają, że obecna sprawa może mieć związek z wydarzeniami sprzed dwóch lat oraz grupą wsparcia dla rodziców dzieci, które zginęły w katastrofie autobusu. Sytuacja staje się jeszcze bardziej niepokojąca, gdy ginie kolejna matka jednej z ofiar. Na jaw zaczynają wychodzić tajemnice skrywane przez rodziców i szybko okazuje się, że tragiczne wydarzenia sprzed lat mogą mieć znacznie więcej wspólnego z obecnymi zbrodniami, niż początkowo przypuszczano.

Opis książki skusił mnie, aby po nią sięgnąć. Trochę obawiałam się, że będzie mi ciężko odnaleźć się w fabule, ponieważ jest to już dwunasty tom serii. Jak się jednak okazało, mój strach był zupełnie bezzasadny. Lisa Regan w bardzo naturalny sposób przybliża wydarzenia z życia Josie, dzięki czemu nie odczuwa się dyskomfortu związanego z nieznajomością wcześniejszych części. Jednocześnie potrafi na tyle zaciekawić czytelnika główną bohaterką i jej historią, że sama nabrałam ochoty, aby sięgnąć po poprzednie tomy i poznać ją dużo lepiej.

Autorka stworzyła niezwykle dopracowany świat, a bohaterowie są bardzo realistyczni. Mają swoje wady, problemy i zmagają się z trudnościami, które mogą spotkać każdego z nas.

Jednym z mocniejszych motywów powieści jest dla mnie żałoba. Lisa Regan pokazuje z wielu różnych perspektyw, jak człowiek reaguje na śmierć najbliższej osoby i jak różne oblicza może mieć strata. Jedni próbują wrócić do codzienności, inni zamykają się w swoim bólu, a jeszcze inni szukają własnego sposobu, by nauczyć się z nim żyć. Nie istnieje tutaj jeden właściwy sposób przeżywania żałoby — każdy z bohaterów radzi sobie z nią inaczej.

Dotyczy to również Josie, która mierzy się ze śmiercią babci i nie zawsze potrafi poradzić sobie z emocjami, które czasami wręcz ją paraliżują. W trudniejszych chwilach pewnego rodzaju oparciem staje się dla niej różaniec otrzymany od komendanta. Choć nie jest osobą wierzącą, przedmiot pomaga jej się uspokoić, gdy powracają bolesne wspomnienia. Co ciekawe, przekazując jej różaniec, komendant zaznaczył, że kiedyś ma mu go oddać. Na pytanie, kiedy ma to zrobić, odpowiedział jedynie, że sama będzie wiedziała.

Ten niewielki szczegół bardzo zapadł mi w pamięć i podczas dalszego czytania zaczęłam się zastanawiać, czy różaniec pozostanie z Josie, czy jednak przyjdzie moment, w którym wróci do właściciela.

Mimo własnego bólu bohaterka prowadzi sprawę morderstwa z niezwykłą starannością i dociekliwością. Nie jest przedstawiona jako niezniszczalna detektywka, lecz jako kobieta, która ma swoje słabości, przeżywa stratę, a jednocześnie próbuje jak najlepiej wykonywać swoją pracę.

Narracja pozwala nam spojrzeć na wydarzenia z jej perspektywy. Poznajemy nie tylko to, co widzi i co dzieje się wokół niej, ale również jej myśli, emocje i wewnętrzne zmagania. Dzięki temu możemy jeszcze lepiej poznać główną bohaterkę i poczuć się bliżej rozgrywających się wydarzeń.

Bardzo spodobał mi się również sposób, w jaki Lisa Regan przeplata teraźniejszość i prowadzone śledztwo z fragmentami akcji sprzed dwóch lat. Cofamy się wtedy do dnia, w którym dzieci wsiadają do szkolnego autobusu. Wiemy już, że doszło wówczas do tragicznego wypadku spowodowanego przez pijanego kierowcę, w którym zginęło pięcioro z sześciorga dzieci.

Dwie linie czasowe stopniowo odsłaniają przed czytelnikiem wydarzenia z przeszłości, jednak pokazane są wyłącznie z perspektywy dzieci znajdujących się w autobusie. Nie pozwala to w pełni połączyć wszystkich faktów ani zrozumieć, co dokładnie się tam wydarzyło. Zamiast tego buduje napięcie i niepokój — widzimy, jak początkowo dzieci nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, a z czasem zaczynają odczuwać strach.

Powieść czyta się z ogromną lekkością, a dochodzenie rozwija się w naturalnym tempie. Stopniowo poznajemy nowe fakty i odkrywamy kolejne elementy układanki. Wraz z wychodzącymi na jaw tajemnicami byłam już niemal pewna, że wiem, kto jest mordercą. Kolejne zwroty akcji skutecznie udowadniały mi jednak, że się mylę. Kiedy wydawało mi się, że wszystko zaczyna układać się w logiczną całość, pojawiał się nowy trop, który ponownie zmieniał moje spojrzenie na sprawę.

Muszę Wam powiedzieć, że już dawno żadna książka nie pochłonęła mnie tak bardzo. Bardzo spodobał mi się również sposób prowadzenia dochodzenia. Nie opierało się ono na wszechobecnej technologii i sprzęcie — te jedynie wspomagały pracę detektywów. Najważniejsze były dedukcja, rozmowy, wyciąganie wniosków i mozolne składanie całej układanki kawałek po kawałku.

Napięcie i ciekawość towarzyszyły mi do samego końca. Razem z bohaterami próbowałam łączyć kolejne tropy i znaleźć odpowiedź na najważniejsze pytanie — kto za tym wszystkim stoi?

Muszę również wspomnieć o samym wydaniu. Duża, przyjazna dla oczu czcionka sprawia, że czytanie jest bardzo komfortowe. Okładka ma skrzydełka, co dla mnie jest ogromnym plusem — nie tracę czasu na szukanie zakładki, która jakimś dziwnym trafem zawsze znika wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna, choć trzeba przyznać, że mało ich nie mam. 

Oprawa graficzna świetnie współgra z treścią powieści. Jest mroczna i tajemnicza, dzięki czemu dobrze oddaje klimat pełnej sekretów historii.

Po zamknięciu ostatniej strony wiem jedno — jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Josie. Na pewno sięgnę po jej wcześniejsze przygody, żeby poznać ją jeszcze lepiej, a jednocześnie będę wyczekiwać kolejnych tomów. Wygląda na to, że zaczynając od dwunastej części, zamiast zakończyć jedną książkę, właśnie zafundowałam sobie jedenaście kolejnych do przeczytania. 

Z czystym sercem polecam Wam tę powieść. Znalazłam w niej znacznie więcej, niż się spodziewałam — nie tylko świetnie poprowadzone śledztwo i zagadkę kryminalną, ale również ogrom emocji, historie ludzi mierzących się ze stratą i bohaterów, których naprawdę chce się poznać bliżej.

 Współpraca recenzencka

Brak komentarzy:

Copyright © 2016 po drugiej stronie książki-recenzje , Blogger