„Dziewięciokolatek. Troya” – Alicja Czarnecka-Suls
Następnie autorka wprowadza czytelnika w historię, rozpoczynając ją wydarzeniami z 1939 roku. Poznajemy fragment przeszłości związany z tajemniczą Antabą Głową Lwa, po czym fabuła przenosi nas do czasów współczesnych. Tam poznajemy głównych bohaterów w bardzo niepokojącej sytuacji. W bazylice w Czerwińsku znajdują leżącego na posadzce mnicha. Żyje, ale jest w ciężkim stanie, dlatego natychmiast wzywają pogotowie i policję. Napięcie rośnie, a wraz z nim ciekawość, co właściwie się wydarzyło. Po chwili autorka cofa się do wydarzeń sprzed tego zdarzenia, pokazując czytelnikowi, co sprowadziło bohaterów w to miejsce i jak doszło do tej sytuacji.
Luna jest reżyserką i pisarką. Otrzymuje od mnicha propozycję nagrania filmu z okazji setnej rocznicy wprowadzenia się salezjanów do klasztoru i bazyliki w Czerwińsku. Od razu się zgadza i zabiera ze sobą swojego partnera Gabriela oraz przyjaciół – Adę i Krisa. Na miejscu spotykają Petrusa, który wprowadza ich w historię klasztoru i bazyliki. Podczas oprowadzania bohaterowie poznają również fragment historii tajemniczej Antaby Głowy Lwa.
Podczas zwiedzania podziemi razem z mnichem nagle włącza się alarm. Gdy próbują wyjść, okazuje się, że drzwi są zamknięte. Wszystko wygląda tak, jakby ktoś przekręcił klucz od drugiej strony i celowo ich tam uwięził. Szybko wychodzi na jaw, że nie jest to jedyna dziwna rzecz, jaka wydarzyła się w klasztorze. Atmosfera staje się coraz bardziej tajemnicza i niepokojąca. To właśnie podczas tej wizyty dochodzi również do zdarzenia z udziałem mnicha. Czy rzeczywiście był to wypadek, a może ktoś zepchnął go z rusztowania? Po wypadku bohaterowie wchodzą w posiadanie średniowiecznego klucza, którego znaczenie dopiero przyjdzie im odkryć.
Cała czwórka wybiera się również do domu opieki, gdzie poznaje niezwykle sympatycznego zakonnika Mariana. Mężczyzna zaczyna zdradzać im historię kołatki, jednak nie zdąża opowiedzieć wszystkiego, ponieważ rozmowę przerywa pielęgniarz. Przyjaciele liczą na to, że za chwilę poznają dalszy ciąg tej opowieści, ale sytuacja nagle się komplikuje – Marian umiera. Tym samym historia pozostaje niedokończona. Gdy bohaterowie mają już wracać, zatrzymuje ich opiekunka Mariana i przekazuje Gabrysiowi tajemniczą kopertę. Dlaczego to właśnie Gabryś otrzymał kopertę? I co znajdowało się w jej środku? Tego Wam oczywiście nie zdradzę…
Autorka mistrzowsko bawi się czasem, co jakiś czas przenosząc czytelnika raz do przodu, raz do tyłu. Kilka razy złapałam się na tym, że jeszcze przed rozpoczęciem kolejnego rozdziału sprawdzałam, dokąd tym razem przerzuci mnie pisarka. Czy znów trafię do listów Dagoberta – nazisty, który podczas II wojny światowej kradł zabytki? Czy zajrzę do pamiętnika Ady? A może autorka zaskoczy mnie czymś zupełnie nowym? Muszę Wam powiedzieć, że nie zawsze takie zabiegi narracyjne dodają książce uroku, ale sposób, w jaki robi to Alicja Czarnecka-Suls, naprawdę mnie urzekł. Z każdym kolejnym rozdziałem chciałam więcej i więcej.
Kolejną rzeczą, która skradła moje serce, jest tempo akcji. W tej książce naprawdę nie ma miejsca na nudę – cały czas coś się dzieje. Fabuła przenosi nas z Polski do Niemiec, by po chwili znów wrócić do naszej ojczyzny. Autorka pokazuje historię z różnych perspektyw, dzięki czemu krok po kroku poznajemy motywy Troya – zarówno poprzez listy i wydarzenia z czasów wojennych, jak i jego późniejsze losy. Dowiadujemy się, jak potoczyło się jego życie, a nawet poznajemy historię jego wnuków. Wszystko to nadaje fabule wyjątkowego smaku i stopniowo odsłania przed czytelnikiem coraz więcej.
Na duży plus zasługuje również wplecenie w fabułę prawdziwych wydarzeń historycznych i związanych z nimi ciekawostek. Dzięki temu powieść nie tylko wciąga, ale też pozwala dowiedzieć się czegoś nowego. Fakty z przeszłości nie są jedynie tłem – świetnie współgrają z zagadką i współczesnymi losami bohaterów.
Autorka stworzyła niesamowitą sieć tajemnic. Czytelnik co chwilę ma wrażenie, że już wie, co za moment się wydarzy, ale wtedy pojawia się kolejny sekret i znów zaczynamy błądzić pośród tropów i domysłów. Poszczególne elementy układanki łączą się dopiero na samym końcu, tworząc pełny obraz wydarzeń i prowadząc nas do zakonu… ale tego Wam już nie zdradzę.
Muszę Wam się przyznać, że bardzo polubiłam bohaterów, których z każdym kolejnym rozdziałem poznajemy coraz lepiej. To czworo przyjaciół po sześćdziesiątce, którzy nadal mają w sobie ogromną ciekawość świata i chcą zostawić po sobie coś więcej. Każde z nich jest inne, ma własny charakter i sposób patrzenia na rzeczywistość, a jednocześnie świetnie się uzupełniają.
Autorka bardzo dobrze pokazuje również relacje między nimi. Czasem się sprzeczają, innym razem współpracują, wspierają się i stają za sobą murem. Mają swoje mocne strony, ale także słabości, dzięki czemu stają się prawdziwi, naturalni i bliscy czytelnikowi. Łatwo dostrzec w nich cząstkę nas samych. Ja już teraz wiem, że będę za nimi tęsknić i chętnie wybrałabym się z nimi na kolejną przygodę.
W powieści dostajemy jednak coś więcej niż tylko przygody tej czwórki. Poznajemy również ich rodziny, bliskich i kolejne osoby pojawiające się na drodze bohaterów. Postaci jest naprawdę sporo, ale wcale nie utrudnia to czytania. Autorka bardzo płynnie łączy wszystkich bohaterów i poszczególne wątki, dzięki czemu historia pozostaje przejrzysta i spójna. Dla mnie to zdecydowanie jeden z dużych plusów tej książki.
Misternie utkana przez pisarkę fabuła wciąga od pierwszych stron i sprawia, że naprawdę trudno oderwać się od książki.
Bardzo chciałabym zobaczyć ekranizację tej powieści. Jestem przekonana, że taka historia mogłaby przyciągnąć do kin naprawdę wiele osób. Podczas czytania momentami miałam wręcz wrażenie, że oglądam film – wszystko jest tak plastyczne, dynamiczne i dopracowane, że trudno uwierzyć, iż to „tylko” książka.
Wszystko jest tu dopracowane – od zwrotów akcji po drobiazgi, które z czasem zaczynają układać się w większą całość. Mam wrażenie, że nawet Dan Brown, autor „Kodu Leonarda da Vinci”, mógłby pozazdrościć Alicji Czarneckiej-Suls pomysłu, dopracowania szczegółów i sposobu, w jaki tchnęła życie w tę historię.
Polecam tę książkę przede wszystkim miłośnikom tajemnic, sekretów, zagadek i wartkiej akcji, ale tak naprawdę nie tylko im. Jestem przekonana, że każdy może znaleźć w tej historii coś dla siebie. A ja już sięgam po kolejną powieść autorki z ekscytacją i ogromną ciekawością, co tym razem dla mnie naszykowała.
Współpraca recenzencka

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz