„Wszystko, czego nie wyznaliśmy” – Emma Robinson

 


Są książki, które wywierają na nas niezwykłe wrażenie, pokazując, jak łatwo możemy zniszczyć relację, która wydawała się idealna. Jak ogromny wpływ mają na nas przyjaźń i miłość, a jeszcze większy — niewypowiedziane słowa i to, czego nie zrobiliśmy, choć mogliśmy. Poczucie winy potrafi pozbawić nas poczucia własnej wartości i odebrać siłę do działania. Wstyd potrafi sparaliżować. Ja wszystko to znalazłam w tej pięknej, choć trudnej powieści.


Na początku poznajemy Ellen, która czyta list od swojego męża, Roberta. Mężczyzna wyznaje jej miłość, ale jednocześnie przyznaje, że coś przed nią ukrywa i w końcu musi wyznać jej prawdę. Jest przekonany, że to zniszczy jej dotychczasowe życie. Autorka nie zdradza nam jednak nic więcej — zostawia nas z obrazem zapłakanej Ellen.


Chwilę później cofamy się o dwa dni. Córka Ellen i Roberta, Abigail, rozpoczyna studia na tej samej uczelni, na której w młodości studiowali również jej rodzice. Zbieg okoliczności sprawia, że dziewczyna poznaje Emily, młodszą córkę Lucy — dawnej przyjaciółki Ellen.


Dzięki temu kobiety po latach odnawiają kontakt. Lucy zaprasza Ellen wraz z mężem do siebie. Więź między małżonkami nie jest już taka jak kiedyś i Ellen ma nadzieję, że wspólny czas pomoże im ponownie poczuć między sobą dawny żar.


Robert ostrzega jednak żonę, że ten wyjazd może skończyć się katastrofą. Sama Ellen również obawia się, czy spotkanie po tylu latach nie będzie niezręczne.


Z czasem Ellen zauważa jednak, że Robert wydaje się wiedzieć o Lucy i jej mężu więcej, niż powinien. Gdy tylko zwraca na to uwagę, oboje twierdzą, że tylko jej się wydaje.


W tym momencie cofamy się do 1995 roku, kiedy Ellen sama rozpoczyna studia i poznaje Lucy oraz Roberta. Widzimy ich wtedy jako młodych ludzi.


Po powrocie do współczesności Ellen coraz mocniej wyczuwa, że coś jest nie tak. Zauważa napięcie i słyszy szepty. Coraz częściej czuje się niewidoczna.


Kiedy do domu wraca Joe, mąż Lucy, cała czwórka wybiera się na zwiedzanie miasta, a później na wspólny lunch. W trakcie rozmowy pada pytanie o to, jak właściwie rozeszły się drogi Ellen i Lucy. To właśnie wtedy pojawia się kolejne wspomnienie z przeszłości. Dowiadujemy się, że pod koniec studiów Ellen zaszła w ciążę, a razem z Robertem postanowili założyć rodzinę. Wtedy też drogi Ellen i Lucy zaczęły się rozchodzić.


Do tego wszystkiego dochodzi niepokój o starszą córkę, Grace, która od roku spotyka się z mężczyzną będącym — jak twierdzi — w separacji z żoną. Dziewczyna opowiada matce o wielu niepokojących sytuacjach, dlatego Ellen zaczyna podejrzewać, że żadnej separacji tak naprawdę nie ma, a mężczyzna po prostu oszukuje jej córkę.


Czy Ellen ma rację co do chłopaka swojej córki? Czy naprawdę coś dzieje się za jej plecami? A może stres związany z wyprowadzką najmłodszej córki sprawia, że kobieta staje się przewrażliwiona i zaczyna doszukiwać się problemów tam, gdzie ich nie ma?


Fabuła książki trzymała mnie w napięciu do samego końca, a autorka podsycała je z każdym kolejnym rozdziałem. Stopniowo dawkowała informacje i podrzucała czytelnikowi kolejne tropy. Pozwalała uwierzyć, że jest już blisko rozwiązania, a chwilę później potrafiła zupełnie go zaskoczyć. W końcu zgrabnie połączyła wszystkie wątki i pokazała pełny obraz historii.


Autorka ma lekkie pióro, dzięki czemu książka wciąga czytelnika w swój świat. Ja nie mogłam jej odłożyć — za każdym razem mówiłam sobie: jeszcze tylko jeden rozdział, ale ciekawość tego, co wydarzy się za chwilę, była silniejsza. A nawet gdy musiałam odłożyć książkę, moje myśli wciąż do niej powracały. Zastanawiałam się, co odkryje Ellen, co ukrywa jej mąż i kim dla Roberta jest Charlotte, starsza córka Lucy, o rok młodsza od Grace.


W książce pojawia się wiele sekretów skrywanych przez bohaterów — sekretów, które zjadały ich od środka, kształtowały ich życie, odbierały pewność siebie i pozostawiały po sobie ogromne poczucie winy.


Czy sekrety, które po latach wychodzą na światło dzienne, zniszczą życie bohaterów i wszystko, co do tej pory udało im się zbudować?


Bardzo podobały mi się dwie linie czasowe. Jedna, osadzona w teraźniejszości, pokazuje bohaterów jako dojrzałych ludzi — ich życie, problemy, relacje, ale również cały wachlarz emocji. Druga przenosi nas do czasów studiów, kiedy dopiero zaczynali dorosłe życie, mierzyli się z nauką, poznawali nowych ludzi, przeżywali problemy typowe dla młodych osób oraz przeszkody, które rzucało im życie.


Dzięki temu lepiej rozumiemy, co ukształtowało naszych bohaterów i jak decyzje podjęte w młodości wpłynęły na ich późniejsze życie.


Bardzo polubiłam Ellen, ale również jej rodzinę i przyjaciół. Autorka ukazała ich w prawdziwym świetle — pokazała ich rozterki, strach, popełniane błędy i zazdrość, ale przede wszystkim miłość oraz lęk przed utratą najbliższych. To właśnie strach przed stratą sprawia, że jedni ukrywają to, co wydarzyło się w przeszłości, a inni to, co dzieje się w teraźniejszości. Autorka pokazuje też, jak bardzo człowieka potrafi zaboleć nie tylko zdrada, ale również kłamstwo.


Ważne miejsce zajmują również więzi rodzinne i wsparcie bliskich, które pomaga przetrwać nawet najtrudniejsze chwile. Widzimy również, jak łatwo stracić ważne osoby w naszym życiu i jak zwykłe zrządzenie losu może sprawić, że po latach ponownie pojawią się na naszej drodze.


Książka opowiada przede wszystkim o kobietach i ich decyzjach. O ludziach, którzy potrafią w jednej chwili zniszczyć nasz świat, wykorzystać i porzucić. Ale również o sile i dążeniu do lepszego jutra. O dwóch pokoleniach kobiet i o tym, jak bardzo różnią się od siebie siłą i odwagą.


Ale jest to również opowieść o mężczyznach, którzy potrafią kochać bez względu na wszystko, wspierać i każdego dnia na nowo wybierać kobiety, które kochają — ze wszystkimi ich zaletami, ale również wadami. Autorka pokazuje jednak także tych okrutnych, pozbawionych emocji, kochających władzę nad innymi i nieliczących się z nikim poza sobą.


Muszę Wam powiedzieć, że zakończenie bardzo mnie zaskoczyło — zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Podczas czytania pojawiły się również łzy, tak bardzo było mi szkoda bohaterów. Serce wielokrotnie przyspieszało aż do ostatnich stron.


Polecam Wam tę książkę. Jestem pewna, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Ja znalazłam emocje, napięcie, tajemnice i bohaterów, których losy mnie poruszyły. To jedna z tych historii, które po zamknięciu ostatniej strony jeszcze przez długi czas zostają w głowie.


Reklama | Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Książnica.

Brak komentarzy:

Copyright © 2016 po drugiej stronie książki-recenzje , Blogger