"Dziesięć poniżej zera"- Whitney Barbetti

"Dziesięć poniżej zera"- Whitney Barbetti




Czytając moje recenzje, zapewne zauważyliście jak bardzo emocjonalnym stworzeniem jestem, więc wyobraźcie sobie, jak ciężko mi się było odnaleźć w świecie Parker, który był całkowicie pozbawiony emocji. Jedyne co czuła, to irytacja zapewniająca jej komfort psychiczny. Unikając ludzi, unikała jednocześnie zagrożeń, które jej zdaniem pojawiały się wraz z nimi. Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, ale do tej pory nie mogłam się zebrać, żeby o niej napisać i nie dlatego, że była kiepska- o nie, tylko jak opisać świat bez uczuć, do którego zakrada się ktoś, kto burzy mur i wprowadza ich ogrom – co wstrząsa bohaterką, ale również i mną, przypominając o bliznach, które pozostały we mnie na zawsze.


„Nazywam się Parker. Moje ciało jest oszpecone bliznami, pamiątkami ataku, którego nie pamiętam. I nie chcę pamiętać. Wolę obserwować życie, niż go doświadczać. Ludzie dookoła śmieją się, całują, rozmawiają – a ja jestem sama, w kącie, obserwując, jak żyją. Nie zależy mi na nikim i niczym. Czuję tylko jedną emocję. To irytacja. I czuję ją bardzo często.
Jeden SMS wysłany pod niewłaściwy numer okazał się moją zgubą. Ma na imię Everett i jest wrednym, natrętnym, aroganckim facetem, który narusza moją osobistą przestrzeń. A co najgorsze: sprawia, że znów coś czuję. Zawsze jest ubrany na czarno, jak gdyby wybierał się na pogrzeb. Pewnie dlatego, że tak jest. Everett umiera. Z tego powodu chce spędzić ostatnie chwile swojego życia, żyjąc, naprawdę żyjąc. I zmusza mnie do tego samego. Abym zmierzyła się 
z demonami, które zdusiłam głęboko w sobie. Rani mnie, pomaga mi, uzupełnia mnie. Umiera.”
Autorka pisze lekkim i prostym językiem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Fabuła jest oryginalna, przemyślana i urozmaicona- nie ma chwili na nudę, bowiem pisarka w sposób ciekawy przedstawia życie bohaterów, których jest w tej powieści niewielu, ale za to są niepowtarzalni. Każdy z nich wywołał we mnie emocje zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Od razu polubiłam Everetta, a na sam koniec pokochałam Parker, z którą strasznie ciężko było mi się rozstać. Autorka grała na moich emocjach, przez co obudziła te dawno 
i bardzo głęboko skrywane. Zmusiła mnie do refleksji nad moim życiem, przypomniała też, że nasze życie jest ulotne i jak bardzo powinniśmy o nie walczyć- za wszelką cenę, nie bojąc się zranienia czy też niepowodzeń, nie marudząc z powodu spraw błahych. Na sam koniec pisarka funduje nam burzę emocji, pozostawiając w osłupieniu. Co dalej stanie się z kobietą? Czy poradzi sobie?
Parker wychowywała się w rodzinach zastępczych, pozbawiona rodziców- nie nauczyła się, jak odczuwać emocje. Wszystko to nasila się po spotkaniu 
z seryjnym mordercą, którego nie pamięta zupełnie. Wówczas ucieka już całkowicie od ludzi, nie pozwala sobie na uczucia, czuje tylko rozdrażnienie w stosunku do nich. Jedyne co ją ciekawi, to obserwowanie życia innych z oddali, aż niespodziewanie w jej życiu pojawił się Everett, który na pierwszy rzut oka jest „nieczułym dupkiem”, ale jako jedyny potrafi dotrzeć do bohaterki, uzmysławiając jej, kim naprawdę jest, wzbudzając w niej nieznaną do tej pory żądzę. Z każdym dniem uczy ją żyć poza jej strefą komfortu, zmuszając do odczuwania uczuć. Czy zdąży ją nauczyć na nowo żyć i angażować się w nie, zanim odejdzie na zawsze? Więcej wam nie zdradzę, musicie sami odnaleźć odpowiedzi na te pytania.
Polecam wszystkim, którzy nie boją się zrezygnować z poczucie bezpieczeństwa, aby przeżyć to, co Parker i razem z nią uczyć się żyć, odczuwać i czerpać całymi garściami z tego, co przynosi każdy dzień, dając sobie szansę na szczęście 
i sprawdzić, czy poradzi sobie w nowym nieznanym świecie. We mnie ta historia zostanie na długo, bowiem pozostawiła po sobie ślad w mojej duszy, niebawem mam nadzieję na zapoznanie się z resztą twórczości Whitney Barbetti.

"Zabić Sarai. W towarzystwie zabójców. Tom 1"- Redmerski J. A.

"Zabić Sarai. W towarzystwie zabójców. Tom 1"- Redmerski J. A.




Kupując książkę, byłam zaciekawiona opisem. I już po nim wiedziałam, że będzie mocna. Obawiałam się, że w związku z tym, nie przypadnie mi do gustu, ależ jak się myliłam, wciągnęła mnie od pierwszej strony, wręcz mną owładnęła, kiedy odkładam ją, nie potrafiłam myśleć o niczym innym, nawet podczas jazdy samochodem zastanawiałam się, co dalej na mnie czeka. Powieść jest trudna i opowiada, jak krzywdy doznane przez bohaterkę w dzieciństwie wypaczyły jej sposób patrzenia na świat, a jej zachowanie odbiega mocno od zwykłego, gdy widzi przemoc wokół siebie. Czytając książkę, czułam dużo sprzecznych uczuć, ale o tym za chwilę.
„Sarai miała zaledwie czternaście lat, kiedy matka uciekła z nią do Meksyku, gdzie zamieszkały ze znanym baronem narkotykowym. Z biegiem lat dziewczyna zapomniała, co to znaczy wieść normalne życie, ale nigdy nie porzuciła nadziei, że pewnego dnia ucieknie z miejsca, w którym była przetrzymywana przez ostatnie dziewięć lat.

Victor jest bezlitosnym płatnym mordercą, który – podobnie jak Sarai – znał tylko życie przepełnione śmiercią i przemocą. Kiedy zjawia się w domu brutalnego Javiera, żeby poznać szczegóły zlecenia i odebrać zapłatę, Sarai dostrzega w nim jedyną szansę na odzyskanie wolności. Jednak sprawy przybierają niespodziewany obrót i zamiast dotrzeć bezpieczne do Tucson, Sarai trafia w ręce kolejnego niebezpiecznego mężczyzny.

Mimowolnie zaplątany w ucieczkę, Victor opiera się swojej prymitywnej naturze i postanawia pomóc Sarai. Z czasem rodzi się między nimi wyjątkowa więź, która sprawia, że Victor jest w stanie zrobić wszystko, żeby utrzymać Sarai przy życiu. Jest gotowy postawić na szali nawet relacje z własnym bratem i współpracownikiem, Niklasem, który podobnie jak wszyscy inni pragnie jej śmierci.
Zaufanie, jakie rodzi się pomiędzy nietypową dwójką, coraz bardziej zbliża ich do siebie i tylko podsyca żarzące się uczucie. Jednak bezwzględna natura Victora i jego profesja mogą się okazać niewystarczające, by uratować Sarai. Ostatecznie władza, jaką dziewczyna posiadła nad Victorem, może być tym, co ją zabije.”
Nie zdradzę wam nic więcej z fabuły, niż jest w zapowiedzi,żebyście mieli co odkrywać.
Jessica Anna Redmerski- to wielokrotnie nagradzana, bestsellerowa autorka według New York Timesa, USA Today oraz Wall Street Journal, która lawiruje pomiędzy kilkoma różnymi gatunkami literackimi. Jako hybrydowa powieściopisarka nie tylko współpracuje 
z tradycyjnymi wydawnictwami, ale też stawia na self- publishing.
Jessica kocha kino, telewizję i książki, które wychodzą poza utarte ramy i stanowią wyzwanie dla odbiorcy. Jest również wielką fanką długich 
i pełnych rozmachu historii miłosnych. Marzy o tym, żeby pokonać długą listę swoich absurdalnych lęków, znaleźć bluzkę, która dla odmiany przypadłaby jej do gustu oraz podróżować po świecie z plecakiem 
i swoim własnym Clyde’em.


Autorka moim zdaniem pisze lekko i prosto, dzięki czemu książkę czyta się z przyjemnością i bardzo szybko. Wartka akcja zaczyna się już od pierwszej strony i toczy się równomiernie przez całą powieść. Nie miałam, kiedy się nudzić i ciężko było mi się oderwać od czytania. 
W momencie, kiedy myślałam, że coś jest oczywiste, Jessica wprowadzała nagły zwrot akcji, aż dech zapierał mi w piersi, a strach 
o bohaterkę towarzyszył mi przez cały czas. Utwór łączy w sobie kilka gatunków, co powoduje, że jest niebanalny. Do tego narratorem są Sarai oraz Viktor zamiennie, przez co z łatwością przenosiła mnie do świata niebezpiecznego oraz brutalnego, w którym trupy słały się na każdym rogu, a krew płynęła strugami, pomimo tego potrafiła wpleść nadzieję, że kobieta w końcu rozpocznie normalne życie. Bohaterowie są wyraziści- albo się ich kocha, albo nienawidzi. Koniec jest zaskakujący, jak cała treść i wprowadza w kolejną część serii, kusząc obietnicą niezapomnianych przeżyć.
Sarai jest młodą, silną kobietą, która została sprzedana przez matkę baronowi narkotykowemu, pomimo okrucieństwa, którego była światkiem, pragnie normalnego życia. Ryzykuje i wykorzystuje nadarzającą się okazję. Wtedy rusza machina nieprzewidzianych wydarzeń, często wprowadzających mnie w osłupienie. Bohaterka wywołała we mnie współczucie, ale również zirytowała swoim zachowaniem, a jednak darzę ją sympatią i kibicuję . Viktor jest bezwzględnym płatnym mordercą, z nieznanych nam powodów postanawia pomóc Sarai. Wierzy, że jest w stanie ocalić ją i dać jej to, co utraciła, ale w głębi duszy boi się również, że jest dla niej za późno.


Polecam tym, którzy mają mocne nerwy, bowiem książka trzyma 
w napięciu do samego końca, wprowadza nas w świat mroczy, pełen przemocy, ale też mami nas rodzącym się uczuciem między kobietą pozbawioną instynktu samozachowawczego, a mordercą, który odkrywa, że ma duszę.

"Bliżej nieba"- Kate Breslin

"Bliżej nieba"- Kate Breslin





Jak dobrze wiecie uwielbiam podróże w czasie i tak tym razem przeniosłam się do roku 1917. Toczy się wówczas I wojna światowa. Rzadko zdarza mi się płakać podczas czytania, ale tym razem łzy lały się po mojej buzi kilka razy, serce trzepotało się ze strachu, czasem nienawiści, ale też i ze współczucia, a dusza bolała, nie wierząc, że ludzie ludziom zgotowali taki los, a wszystko to za sprawą książki „Bliżej nieba”- Kate Breslin. Muszę wam powiedzieć, że kiedy uczyłam się o tym okresie w szkole, było mi smutno, że zginęło tylu ludzi. Nie rozumiałam ,czemu ludzie stworzyli piekło na ziemi, ale do końca nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak cierpiały osoby, które przeżyły. Jakiej straty i pustki doznały, a pomimo to walczyły dla siebie, dla innych, nie poddając się i nie patrząc na swoje bezpieczeństwo ani życie. Wciąż potrafili wierzyć w Boga, który ich mocno doświadczał, ale również w to, że kiedyś koszmar się skończy i nadejdzie lepsze jutro.

„Évelyne Marche, brytyjska pielęgniarka z Oxfordu, mieszka podczas I wojny światowej 
w okupowanej przez Niemców Brukseli, dzieląc czas pomiędzy pracę w szpitalu w dzień 
i w kawiarni wieczorem. A przynajmniej takie stwarza pozory… Nikt nie podejrzewa, że wypełnia również ważną szpiegowską misję dla belgijskiego ruchu oporu. 


Pewnego dnia Éve dostrzega spadający samolot. Kiedy jako pierwsza dociera na miejsce wypadku, w rannym pilocie rozpoznaje kapitana Królewskiego Korpusu Lotniczego, Simona Forrestera. Ryzykując życie, ukrywa go przed Niemcami, jednak niebezpieczeństwo narasta 
i mnożą się tajemnice…”
Autorka przedstawiła w niesamowicie realistyczny sposób okres I wojny światowej, wywołując we mnie wiele emocji oraz uczuć, np. rozgoryczenia i niedowierzania. Jak już wcześniej pisałam jako młody człowiek nie zdawałam sobie sprawy z całego okrucieństwa 
i wszechobecnego bólu, rozpaczy, ale również nadziei, które Kate uchwyciła mistrzowsko, prowadząc mnie przez miasta opanowane przez Niemców. Sprawiła, że spojrzałam również inaczej na oprawców. Zdałam sobie sprawę, że nie wszyscy byli potworami i że byli zmuszeni podejmować straszne decyzje, tracili również bliskich i przeżywali koszmar. Breslin pisze prostym językiem, dziki temu jej powieść owładnęła nie tylko moim umysłem, ale i sercem. Nie potrafiłam oderwać się nawet na chwilę- pragnęłam poznać losy Eve. Pisarka płynnie przechodzi w czasie , aby przedstawić nam życie bohaterki. Raz ukazuje ją jako szczęśliwą nastolatkę, innym razem zakochaną młodą kobietę oraz mężatkę niepewną kolejnego dnia, po czym przeskakuje do czasu rzeczywistego, aby przedstawić zniszczoną przemocą bohaterkę, pozbawioną nadziei, że kiedyś poczuje spokój ducha po stracie męża, rodzeństwa oraz… Pisarka trzyma nas w ciągłym napięciu, w tej książce nie ma czasu na nudę, akcja toczy się szybko, dzięki narracji z różnych punktów widzenia, ponieważ narratorem są różne postacie, mamy więc możliwość zajrzeć w duszę i głowę różnych osób, przeżywać emocje na różny sposób i do tego kreacja bohaterów, którzy są różnorodni tak, jak ich przeżycia i misja, ale wszystkich łączy- miłość i silna więź z rodziną, dla której zrobią wszystko.

Po śmierci męża Evelyne nie dotrzymuje danego mu słowa i opuszcza bezpieczną Anglię, udaje się do Belgii, gdzie przebywa jej mama oraz rodzeństwo i wujostwo. Wkrótce po jej przybyciu w Louvain pojawiają się pierwsi Niemcy, strach ludzi rośnie, a miasto ogarnia ogień. Ludzie giną na ulicach, ale też są wywożeni pociągami w nieznane. Nasza bohaterka tamtego dnia traci część siebie- rodzeństwo, jak również... a w zamian zyskuje wdzięczność Niemca. Trzy lata później walczy w Brukseli, pomagając potajemnie aliantom. W jej życiu zaczyna tlić się odrobina nadziei, kiedy dowiaduje się, że … ale mało tego, gdy udaje się, żeby wykonać rozkaz, spada samolot. Eve ratuje pilota, w którym rozpoznaje męża… Czy to możliwe, że przeżył? Czy uda jej się ocalić brytyjskiego szpiega? Czy nadzieja zagości na stałe w jej życiu? I czy przeżyje wojnę? Dowiaduję się, że w ich szeregach pojawił się kret. Czy uda jej się odkryć kto, zanim będzie za późno? Musicie sami przeczytać, aby poznać odpowiedzi na te pytania.

Polecam wam tę piękną historię o życiu ludzi w ciężkich czasach, o sile ich charakterów oraz o próbie przetrwania, ocalając przy tym człowieczeństwo, o stracie najbliższych i walce 
o nich, a przede wszystkim o nadziei na lepsze jutro. A do tego wszystkiego nigdy nie wiadomo, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Gwarantuję że spojrzycie inaczej na swoje problemy, które stracą na znaczeniu. Ja cieszę się, że żyję w czasie pokoju, a moje dzieci 
i rodzina są bezpieczni. Już czekam na kolejną powieść autorki. Ciekawa jestem niezmiernie, gdzie zabierze mnie tym razem.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Dreams.

"Nożyczki"- Maksim Wolff

"Nożyczki"- Maksim Wolff




Dziś właśnie skończyłam czytać niezwykłą książkę „ Nożyczki”- Maksima Wolffa, jest to moje pierwsze spotkanie z thrillerem erotycznym i tak naprawdę nie do końca wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Liczyłam na dużą dawkę emocji i ... przeniosłam się do świata pożądania i perwersyjnych fantazji. Moje ciało pokryła gęsia skórka, odczuwałam strach, współczucie, a przede wszystkim wstręt do człowieka, który na pierwszy rzut oka jest nieśmiały, cichy i oddany żonie.

„Justyna, młoda dziewczyna o perwersyjnych zainteresowaniach seksualnych, postanawia zrealizować swoje fantazje. W tym celu udaje się w podróż 
z przypadkowo poznanym tirowcem. Mężczyzna wydaje się nieśmiały i niegroźny, jednak pod tą maską kryje się zupełnie inny człowiek. Czy Justynie spodoba się drugie oblicze towarzysza podróży? Jakie będą konsekwencje jej podążania za swoimi pragnieniami?
Mocny thriller erotyczny dla dorosłych czytelników i jednocześnie bardzo dobre studium rozwijającej się seksualności młodej kobiety zderzonej z brutalną rzeczywistością.”
Autor jest miłośnikiem i opiekunem pszczół. Interesuje się genealogią, astronomią oraz numizmatyką. Lubi prozę Williama Whartona. Jest zawodowym kierowcą jeżdżącym po całej Europie. 

Maksim Wolff używa lekkiego i zrozumiałego języka, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Stworzył zaskakującą fabułę, która trzyma w napięciu, po czym delikatnie zwalnia, aby znowu wystrzelić, by czytelnik poczuł prawdziwą grozę. Muszę przyznać, że udało mu się mnie zmylić i zaskoczyć końcem powieści. Autor w obrazowy sposób przedstawia sceny erotyczne, ale także potrafi pokazać, jak pojedyncze zdarzenie wpływa na życie bohaterki owładniętej chęcią spełnienia swojej fantazji i podążającej prosto w przepaść, której nie zauważa. Pisarzowi udało się stworzyć niepowtarzalnych bohaterów. Z jednej strony spełniają swoje mroczne marzenia, a z drugiej pragną oddania i miłości. Ponadto przedstawia realistycznie wszystkie plusy i minusy pracy kierowcy.

Justyna jest młodą, atrakcyjną dziewczyną, która mieszka nad morzem, pracuje i ma nadopiekuńczą mamę. Z pozoru nie wyróżnia się na tle innych ludzi, lecz tak naprawdę do jej umysłu zakradł się mrok, a raczej mroczne fantazje. Jak już wcześniej wspomniano, bohaterka owładnięta pragnieniem spełnienia ich wyrusza w podróż, nie bacząc na konsekwencje… i wtedy na jej drodze staje Jurek, który jest sympatycznym kierowcą ciężarówki, ale niestety skrywający prawdziwe oblicze okrutnego i bezwzględnego potwora. Ku mojemu zdziwieniu, gdy bohaterka poznaje je nie ucieka, wręcz przeciwnie- czuje się 
w końcu szczęśliwa i spełniona do momentu, gdy … resztę musicie odkryć sami.

Polecam powieść osobom, które uwielbiają poznawać mroczne zakamarki ludzkiego umysłu 
i lubią sceny erotyczne, ale także chcącym poznać dalsze losy bohaterki i sprawdzić, czy udało jej się wyjść z przygody bez szwanku oraz jaką rolę w książce odgrywają tytułowe nożyczki. Ja na pewno sięgnę po kolejne powieści autora, jestem ciekawa jak ewoluuje i co tym razem zrodzi się w jego głowie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Oficynka
Wyniki konkursu

Wyniki konkursu

Książkę




Wygrywa numer 





A szczęśliwy numer należy do ...

Ewy Puchty

Gratuluję i zapraszam do kontaktu w ciągu trzech dni- celu podania adresu do wysyłki. Zapraszam na inne konkursy.


Pozdrawiam wszystkich.
"Dwa sumienia Theophiliusa"- Kajetan Puszek

"Dwa sumienia Theophiliusa"- Kajetan Puszek




Uwielbiam tajemnice, co pewnie zauważyliście, w związku z tym „ Dwa sumienia Theophiliusa”- Kajetana Puszka był oczywistym wyborem- tajemnice, spisek i pościgi za okrutnym mordercą . I tak właśnie trafiłam w szeregi polskich masonów. Udało mi się dowiedzieć, jak działa ich organizacja oraz razem z Pudlem i Aleksandrem ścigałam potwora, próbując odkryć jego prawdziwą tożsamość.

„ Krwawe improwizacje Theophilus - nekromanta i członek tajemniczego zakonu dokonuje rytualnych morderstw masonów. Jego tropem podążają detektyw Pudliński, łysy i krępy indywidualista, który oprócz strzałów z glocka wystrzeliwuje z siebie ostre i cięte dźwięki saksofonu tenorowego podczas jazzowych improwizacji, copywriter Aleksander, dla którego ściganie zbrodniarza stało się obsesją. Kim jest bezwzględny morderca i co nim kieruje?’’

„Kajetan Puszek- od siedmiu lat związany z branżą reklamową, pracuje jako copywriter 
i dyrektor kreatywny. Interesuje się wolnomularstwem i historią najnowszą.”


Autor posiada wiedzę o masonach. Język zharmonizowany jest z osobowościami bohaterów. Książkę przeczytałam jednym tchem. Zaintrygował mnie świat bohaterów. Pisarz stworzył ciekawą fabułę, jednak w niektórych momentach czułam niedosyt. Akcja toczy się bardzo szybko, czasem zdarzało mi się pogubić. Trzyma czytelnika w napięciu. Ciągła pogoń za mordercą nadaje niesamowitego klimatu powieści oraz rozbudza wyobraźnię. Kajetan Puszek stworzył oryginalnych bohaterów, którym na co dzień w życiu towarzyszy jazz, whisky oraz przelotne znajomości z kobietami.

Pudel, czyli inspektor Marek Pudliński jest jednym z najlepszych policjantów w Polsce. Kieruje się intuicją, potrafi wydostać się z najgorszych opresji. Szef przydziela mu niecodzienną sprawę- rytualne morderstwo. Od razu domyśla się, że zamordowany należy do masonów. Do zespołu dołącza członek loży masońskiej Aleksander, razem tworzą portret psychologiczny mordercy i rzucają się w pogoń za nim. Więcej wam nie zdradzę musicie sami sprawdzić, czy uda im się odkryć, kim jest psychopata, aby zatrzymać falę zabójstw?

Polecam książkę osobom, które uwielbiają zagmatwane intrygi, tajemnicze stowarzyszenia oraz wartką akcję. Ja na pewno sięgnę po kolejną książkę Kajetana Puszka, jestem bowiem ciekawa, co tym razem wymyśli i czy rozwinie swoje umiejętności pisarskie.

Podziękowania za możliwość przeczytania książki składam na ręce Kajetana Puszka oraz  wydawnictwu Oficynka
"Martwa natura"- Louise Penny

"Martwa natura"- Louise Penny



Jakiś czas temu w moje ręce wpadła książka „ Martwa natura” - autorstwa Louise Penny. Na samym początku moją uwagę przykuła okładka, która kusiła swoją tajemniczością, a po przeczytaniu opisu już nie potrafiłam się jej oprzeć. I tak zaczęła się moja przygoda z nadinspektorem Armandem Gmachem – szefem wydziału zabójstw. … pewnie jesteście ciekawi, czy moje wyobrażenie o niej pokryło się 
z rzeczywistością ? Muszę wam powiedzieć, że dostałam znacznie więcej, bowiem poza tajemniczą śmiercią autor pokazał niesamowitą atmosferę panującą w małym kanadyjskim miasteczku, gdzie znajdziemy ludzi przyjacielsko nastawionych do siebie i pomocnych, ale również ...

„Malutkie miasteczko Three Pines na południe od Montrealu. Święto Dziękczynienia. Od strzału z łuku ginie miejscowa emerytowana nauczycielka. Kiedy wszyscy zgodnie podejrzewają wypadek na polowaniu, nadinspektor Gamache i jego zespół są przekonani, że idylliczna osada kryje w sobie dawno pogrzebane sekrety…”

„Louise Penny urodziła się i wychowała w Toronto, ale mieszka w malowniczym miasteczku nieopodal Quebecu. Zanim napisała „Martwą naturę”, była dziennikarką Canadian Broadcasting Corporation. Wsparcie męża sprawiło, że zdecydowała się porzucić pracę i całkowicie poświęcić się pisaniu serii. Jej książki zostały przetłumaczone na 23 języki. Jak mówi, jest szczęśliwa, że odkryła Three Pines – to zmieniło jej życie.’’

Autora pisze prostym językiem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko, a świat stworzony przez Louise Penny wciąga bez reszty, bardzo ciężko było mi się od niej oderwać. Pisarka stworzyła niesamowity kryminał, którego akcja toczy się w powolnym tempie, ale pomimo tego trzyma w napięciu i budzi ciekawość. Gdy już sądziłam, że odkryłam prawdę, pojawiały się nowe fakty i poszlaki, a niekiedy po moim ciele chodziły ciarki. Muszę wam powiedzieć, że autorce udało się mnie zmylić i prawdę o mordercy odkryłam prawie na samym końcu. Do tego udało jej się stworzyć barwnych bohaterów, obok których nie potrafiłam przejść obojętnie. Jedni wzbudzali we mnie sympatię, inni powodowali negatywne emocje. Jednakże każdy dodaje powieści niesamowitego klimatu.


Armand Gamach przybywa do małego miasteczka, aby rozwikłać tajemnicę śmierci Jane-spokojnej i przyjacielskiej starszej pani, która na pierwszy rzut oka nie ma żadnych wrogów, 
a wszyscy darzą ją szacunkiem i ciepłymi uczuciami. Gdy okazuje się, że zgon emerytowanej nauczycielki może być morderstwem, atmosfera się zmienia- ludzie, którzy czuli się bezpiecznie, zaczynają zamykać drzwi, obawiając się o własne życie. Na drodze nadinspektora staje Clara- kochająca żona, artystka, która ledwie wiąże koniec z końcem i usiłuje pomóc 
w rozwikłaniu śmierci swojej przyjaciółki…


Gamach jest pięćdziesięcioletnim statecznym mężczyzną, ceniącym swoją żonę i jej zdanie. Kieruje się przede wszystkim instynktem, jest dociekliwy i nade wszystko stawia na szacunek do drugiego człowieka. Tego samego wymaga od osób w swoim zespole- dzięki czemu łatwo mu zyskać zaufanie osób z miasteczka, którzy chętnie służą mu pomocą, a nawet nawiązują 
z nim bliższe relacje, co pomaga w rozwiązaniu sprawy. Jest świetnym oraz wnikliwym obserwatorem i z łatwością potrafi przejrzeć ludzi, odkrywając ich tajemnice. Jego zespół to zgrana grupa- pracująca efektywnie do momentu, kiedy dołącza do niego młoda agentka Yvette Nichol , która jest niezwykle wyniosła. Czasami nawet wydawałoby się, że nieobecna, a przede wszystkim- bezczelna. Gamach próbuje ustawić ją na odpowiednie tory, ale... czy mu się uda? Musicie przekonać się sami, bo więcej wam nie zdradzę. A warto.

Polecam ten klasyczny kryminał osobom, które uwielbiają odkrywać prawdę, używając przede wszystkim dedukcji oraz lubiących subtelność, ponieważ nie znajdziecie tu krwawych scen. Powieść zmusza nas do refleksji nad życiem, ale także ukazuje, że wpływ na nie mają decyzje podejmowane przez nas każdego dnia. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy po raz kolejny będę podążać razem z nadinspektorem i jego ekipą śladami mordercy.

„Wyobraź sobie, jak wyglądałby świat, gdyby można było robić wszystko. Wszystko. I to bezkarnie.”



Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Poradnia K
"Dom przy Foster Hill"- Jaime Jo Wright

"Dom przy Foster Hill"- Jaime Jo Wright


Ostatnio w moje ręce trafiła książka, która wywołała we mnie całą paletę uczuć. Po pierwsze strach- całe moje ciało opanowały dreszcze, a serce zaczęło bić jak szalone, czułam przerażenie i bezsilność. Ale mało tego, współczułam, a także chciałam pomóc. Powieść trzyma w napięciu od pierwszej strony do ostatnich rozdziałów, a wszystko za sprawą książki „ Dom przy Forester Hill”- Jaime Jo Wright, dzięki której mogłam obserwować życie dwóch silnych i niezależnych kobiet, dotkliwie doświadczonych przez los. Obie walczyły o prawdę, dbając o innych. choć na dwa całkowicie odmienne sposoby. Nie poddawały się, pomimo problemów, które stawiało przed nimi życie na każdym kroku. Potrafiły walczyć o siebie oraz o innych ludzi jak lwy, nie bacząc na swoje bezpieczeństwo, a nawet życie. Postanowiły rozwiązać zagadkę śmierci dziewczyny z pnia, rozwikłać intrygę, której nikt inny nie widział...

„Kaine Prescott dobrze wie, co to śmierć. Dwa lata temu straciła męża, a jej błagania 
o przeprowadzenie śledztwa w sprawie jego podejrzanego wypadku trafiły w próżnię. Rozpaczliwa potrzeba rozpoczęcia nowego życia skłania Kaine do kupienia w ciemno starego domu w miasteczku w stanie Wisconsin, z którego pochodził jej dziadek. Jednak rzut oka na ten upiorny opuszczony dom wystarcza, by natychmiast zwątpiła w słuszność swej pochopnej decyzji. A kiedy mroczne sekrety domostwa wypływają na wierzch, Kaine jest zmuszona zmierzyć się z przerażającą prawdą, że już nie ma gdzie się ukryć.

Sto lat wcześniej dom na Foster Hill kojarzy się Ivy Thorpe jedynie z bolesnymi wspomnieniami. Gdy w jego pobliżu zostaje znaleziona nikomu nieznana martwa kobieta, Ivy czuje się w obowiązku odkryć jej tożsamość. Poszukiwania wiodą ją na niebezpieczny grunt, wskrzeszając przykre wspomnienia i wymuszając odnowienie znajomości z mężczyzną, który kiedyś złamał jej serce. Czy Ivy zdoła rozwiązać zagadkę i na nowo odnaleźć nadzieję, zanim kolejna osoba – na przykład ona – straci życie? „

Autorka pisze prostym językiem, którego używamy na co dzień, na skutek czego książkę czytało się błyskawicznie. Świat, który stworzyła Wright, pochłonął mnie bez reszty, nie potrafiłam się oderwać nawet na chwilę, pragnąc poznać prawdę o śmierci męża Kaine 
i dowiedzieć się, kto ją prześladuje, ale również rozpaczliwie pragnęłam poznać prawdę 
o dziewczynie z pnia. Pisarka stworzyła niesamowitą fabułę. Przede wszystkim zaskakującą, w której pojawia się kilka wątków łączących się ze sobą, tworząc niesamowitą łamigłówkę. Gdy już sądziłam, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się nagły zwrot akcji i oto zaczynałam główkować od początku, zadając sobie pytania- kto?, dlaczego?, po co ? Do tego autorka przeplatała przeszłość z teraźniejszością i tak prowadziła dwa równoległe dochodzenia, 
a czytelnik próbuje odkryć prawdę śmierci Gabrielli. Dopracowane dialogi wzbogaciły akcję oraz spowodowały, że bohaterowie są ciekawi, różnorodni, dzięki temu Jaime stworzyła niesamowity klimat- mroczy, tajemniczy, ale i przepełniony nadzieją. Zakończenie utworu jest nieprzewidywalne, a mnie wprawiło w osłupienie.

Ivy żyła na początku XX wieku, była pewną siebie kobietą, która nie zwracała uwagi na opinie innych ludzi. Postawiła sobie za punkt honoru dbanie o pamięć osób, które zmarły, tworząc księgę zmarłych, przez co sądzono, że jest szalona, a wszystko na wskutek przeżytej traumy w dzieciństwie, kiedy to straciła… Pewnego dnia zostało odnalezione ciało pięknej dziewczyny, przed śmiercią była maltretowana i powiła dziecko. Naszą bohaterką owładnęła chęć odnalezienia niemowlęcia i odkrycie sprawcy tego czynu, aby uczcić pamięć kobiety. 
I tak zaczęła swoje poszukiwania, pakując się w nie lada kłopoty…

Kaine żyła 100 lat po Ivy i była jej praprawnuczką. Po śmierci męża dzieją się dziwne rzeczy, przez które czuje się zaszczuta i przerażona. Kobieta także nie jest do końca przekonana, że jego śmierć była tylko zwykłym wypadkiem... Pewnego dnia postanawia zacząć wszystko od początku i tak trafia do domu przy Foster Hill, aby spełnić marzenia ukochanego mężczyzny. Coś, co miało okazać się przystanią, niestety jest przerażającym miejscem, gdzie demony kobiety dały o sobie znać, a do tego doszła mroczna przeszłość ruiny, którą próbuje odkryć razem z nowo poznanymi ludźmi…



Polecam tę historię wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się, czy udało im się odkryć prawdę ? Czy Kaine uszła z życiem, próbując rozwiązać tajemnice sprzed 100 lat i w końcu- czy poznała losy praprababki oraz korzenie swojego rodu? Czy może zacznie nowe życie, 
w którym zapanuje błogi spokój oraz… ? Ja już wiem. Wy, cóż, musicie sprawdzić sami. Jestem też pewna, że ta historia pozostanie w moim sercu i duszy na długi czas oraz że sięgnę po kolejne dzieła pisarki, która potrafi wciągnąć w świat bohaterów i obezwładnić myśli, serce oraz duszę czytelnika swoją twórczością, a także poczuć oddech niebezpieczeństwa na karku.


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dreams . 


Seria "Dwa,trzy,cztery..."- Joanna Bartosik

Seria "Dwa,trzy,cztery..."- Joanna Bartosik








Dziś mam dla was wyjątkową serię „Dwa trzy cztery”- Joanny Bartosik, która umili wam długie, jesienne, a także zimowe wieczory. Książeczki są solidnie wydane, bowiem mają twarde kartki, które przetrwają długie użytkowanie przez nasze pociechy. Są kolorowe i przykuwają uwagę milusińskich. Przy czym uważam, że są to pozycje dla dzieci w różnym wieku. Tyle tylko, że Piotruś opowiada już sam o tym, co widzi, a Basi opowiadam ja, dzięki czemu poznaje nowe słowa i w związku z tym szybciej się rozwija.


„Dwa trzy cztery wspólne spacery”- jest to książeczka, w której zilustrowane są różne miejsca takie, jak : park, plac zabaw, sklepy, cmentarz, muzeum i wiele innych znanych dzieciom 
z wspólnych spacerów i wycieczek. Książeczka nie posiada tekstu, więc możemy opowiadać bądź słuchać, jak nasze dzieci opowiadają o tym, co widzą na obrazkach. Można nazywać poszczególne elementy i przy okazji powiedzieć, co im się na nich podoba, czego nie lubią, co robi się w danym miejscu, a czego robić nie należy.



 Uczą się nazywać zwierzątka oraz przedmioty. Mój czteroletni syn uwielbia ją , mówi że 
w końcu to on może mi czytać, a co śmieszniejsze, pomimo że zna wiele z miejsc, które znajdują się w książeczce, inaczej je postrzega i szybko znajduje różnice pomiędzy nimi, 
a miejscami, które odwiedzamy razem.




„Dwa trzy cztery cyfry i numery” - tym razem mamy okazję znaleźć cyfry i liczby 
w otaczającym nas świeci. Maluchy odkrywają, że tak na dobrą sprawę liczy są naprawdę wszędzie i to właśnie liczby ułatwiają nam życie, dbają o nasze bezpieczeństwo. 



To one informują, kiedy mamy urodziny, ale również, ile lat kończymy. Dzieci uczą się, że dzięki nim możemy się bawić, grać, ale również pomogą nam znaleźć dom babci, cioci, kolegi. Mój synek był zaskoczony, że cyferki i liczby są tak naprawdę wszędzie, wcześniej nie zwracał na nie uwagi, a teraz dopytuje, co znaczą i do czego służą. Zaczął też chętniej liczyć. Zauważam, że od kiedy w naszym życiu pojawiła się książeczka, rozpoznaje poszczególne cyfry i nazywa je.


„Dwa trzy cztery słowa i litery”- opowiem wam o ostatniej książeczce, którą mamy, tym razem dla odmiany mowa będzie o literkach i słowach. Na każdej stronie odnajdziemy nowe literki, które ułożone są alfabetycznie i właśnie teraz, kiedy piszę dla was recenzję mój czterolatek śpiewa mi nad głową fragmenty alfabetu, których zdążył się już trochę nauczyć.



 Na każdej ze stron znajdziemy literkę, ciekawy obrazek oraz słowa, które zaczynają się właśnie na daną literkę, dzięki czemu dziecko przyswaja sobie i nie tylko utrwala nową wiedzę poprzez zabawę, ale również zachęca do dalszej nauki z literkami.




Polecam wszystkim rodzicom którzy, uwielbiają spędzać wspólnie z dziećmi czas, bawić się oraz pomagać im w rozwijaniu nowych umiejętności, bowiem dzięki tym książeczkom nasze pociechy uczą się opowiadać, dobierając odpowiednio słownictwo, postrzegać otaczający je świat, jak również poznają cyfry, liczby i literki oraz zauważają je wokół siebie.


Za możliwość przeczytania dziękujemy Wydawnictwu Widnokrąg.
Copyright © 2016 po drugiej stronie książki-recenzje , Blogger