"Nie dotykać eksponatów” – Katarzyna Pyrz
Akcja książki przenosi nas do zabytkowego Pałacu Mieroszewskich, miejsca pełnego historii, wyjątkowych wnętrz i cennych eksponatów. Jednak za pięknem, które widzą odwiedzający, kryje się codzienna praca całego zespołu ludzi dbających o to, aby wszystko funkcjonowało tak, jak powinno.
Do tego świata dołącza Ewelina, nowa pracownica, która dopiero poznaje zasady panujące w Pałacu, jego zakamarki oraz swoich współpracowników. Szybko okazuje się, że pod spokojną powierzchnią codziennych obowiązków kryje się znacznie więcej — relacje, sympatie, konflikty, plotki i tajemnice.
Szczególną rolę odgrywa Justyna, która lubi wiedzieć, co dzieje się wokół niej. Uważnie obserwuje innych, zbiera informacje i chętnie przekazuje je dalej, przez co potrafi nieźle namieszać w życiu współpracowników.
W tym samym czasie Ewelina coraz bardziej interesuje się Leszkiem, a życie zawodowe zaczyna przeplatać się z prywatnymi emocjami. W Pałacu trwają również przygotowania do wernisażu, który angażuje pracowników i przynosi kolejne komplikacje. Za kulisami pojawiają się bowiem działania, które niekoniecznie powinny ujrzeć światło dzienne, a niektóre sekrety zaczynają powoli wychodzić na jaw.
Czytając tę książkę, bardzo dobrze się bawiłam. Pisarka potrafiła w jednej chwili oczarować mnie wnętrzami Pałacu, a za chwilę rozbawić do łez.
Autorka posługuje się prostym językiem, dzięki czemu książkę czyta się szybko i lekko. Nie znajdziecie w niej zbędnych opisów — jest za to dużo dobrego humoru, a momentami nawet łzy ze śmiechu.
Bardzo polubiłam bohaterów — z ich problemami, humorem, marzeniami i całą codziennością. Z każdą kolejną stroną stawali mi się coraz bliżsi, aż w pewnym momencie miałam wrażenie, jakbym naprawdę ich znała.
Justyny jest wszędzie pełno. Potrafi świetnie obserwować to, co dzieje się wokół niej, ale równie dobrze umie podsłuchiwać i pojawiać się znikąd dokładnie wtedy, kiedy coś się dzieje.
Ewelina marzy o mężu i bliskości drugiej osoby. Widać, że bardzo zależy jej na tym, by w końcu znaleźć kogoś, z kim mogłaby stworzyć prawdziwy związek.
Zosia ma w sobie dużo troski o innych. Zawsze potrafi zauważyć, kiedy ktoś potrzebuje wsparcia, i chętnie wyciąga pomocną dłoń.
Barbara to kierowniczka z krwi i kości — konkretna, zorganizowana i pilnująca, żeby wszystko było zrobione tak, jak należy.
Adam to spokojny i opanowany ochroniarz, który lubi mieć wszystko na oku, a gdy tylko trafia mu się chwila spokoju, najchętniej sięga po krzyżówkę.
Lesio to prawdziwa złota rączka i jednocześnie typ imprezowicza, który lubi dobrą zabawę. Z czasem jednak poznajemy też jego bardziej samotną stronę i dowiadujemy się, że mimo pozornej beztroski brakuje mu bliskości drugiej osoby.
Katarzyna Pyrz pokazuje, jak ważne w życiu człowieka są miłość, bliskość i potrzeba drugiej osoby. Przypomina, że nawet ci, którzy na co dzień sprawiają wrażenie silnych i samowystarczalnych, również potrzebują kogoś, z kim mogą dzielić swoje emocje, radości i codzienność.
Książka pokazuje również, że pod codziennym humorem, drobnymi konfliktami i zabawnymi sytuacjami kryją się bardzo ludzkie potrzeby — bycia zauważonym, akceptowanym i potrzebnym. Bohaterowie mają swoje słabości, marzenia i chwile zwątpienia, a niektórzy dopiero z czasem odkrywają, czego tak naprawdę brakuje im w życiu. Autorka przypomina też, że czasem wystarczy zmiana perspektywy, aby dostrzec w sobie możliwości, o których wcześniej nawet nie mieliśmy pojęcia.
Pałac Mieroszewskich nie jest tutaj jedynie tłem wydarzeń. Poznajemy go od środka — poprzez jego zabytkowe wnętrza, eksponaty, historię, codzienne obowiązki i ludzi, którzy każdego dnia dbają o to miejsce. Dzięki temu zaczyna żyć własnym rytmem i staje się jednym z najważniejszych elementów całej historii.
Bardzo podobało mi się również to, że książka ma tak wyraźny regionalny charakter i przybliża miejsce związane z Zagłębiem Dąbrowskim. Po lekturze naprawdę nabiera się ochoty, żeby zobaczyć Pałac Mieroszewskich na własne oczy.
Sam tytuł również bardzo dobrze wpisuje się w pałacową codzienność, bo dbanie o eksponaty i pilnowanie zasad jest przecież jednym z elementów pracy osób, które poznajemy na kartach książki.
Jedyne, czego żałuję, to że jeden z wątków pozostał niedokończony. Mam jednak wrażenie, że był to celowy zabieg autorki — taki, który zostawia czytelnika z lekkim niedosytem i jeszcze większą ciekawością.
Zakończenie książki bardzo mnie zaskoczyło, a czym — musicie sami sprawdzić.
Polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią się pośmiać, cenią lekkie historie pełne barwnych bohaterów i chętnie zaglądają za kulisy miejsc, które na co dzień oglądamy tylko jako zwiedzający.
Jestem bardzo ciekawa, gdzie pisarka zabierze nas w kolejnej książce i co tym razem nam zaserwuje.
Współpraca recenzencka

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz