„Zły wybór” – Sylvia Wyka



Każdego dnia podejmujemy dziesiątki decyzji. Każda z nich może okazać się błędna, a jej konsekwencje czasem ciągną się za nami znacznie dłużej, niż moglibyśmy przypuszczać.


„Zły wybór” od samego początku narzuca szybkie tempo. Wszystko zaczyna się od wypadku samochodowego, w którym uczestniczą Lothar i Gabriel. Obaj zostają ciężko ranni, a Lothar za wszelką cenę próbuje ocalić kolegę. Niestety Gabriel, młodszy brat jego przyjaciela, umiera na jego oczach.


Po wyjściu ze szpitala Lothar bierze udział w pogrzebie, ale tragiczny wypadek nie daje mu o sobie zapomnieć. Wraca do niego w snach i mocno odbija się na jego psychice. Do tego dochodzi zniknięcie Weroniki, z którą łączyła go szczególna więź. Podczas jego pobytu w szpitalu dziewczyna po prostu znika. Lothar próbuje dowiedzieć się, co się z nią stało, jednak udaje mu się ustalić jedynie, że jej rodzice mieli wypadek, a rodzinny dom został sprzedany. Po Weronice nie ma żadnego śladu.


Chwilę później poznajemy samą Weronikę. Dziewczyna leży obolała na łóżku, a kiedy wstaje, zastanawia się, jak ktoś tak sprawnie zdołał wyczyścić jej krew z dywanu. Szybko poznajemy również jej męża, Marco, który za „nieposłuszeństwo” wymierzył jej bolesną karę.


Dowiadujemy się, że rodzice Weroniki nie żyją, a Marco odciął ją także od młodszej siostry, Ageli. Grozi, że jeśli Weronika nie będzie „grzeczna”, jej siostra trafi w miejsce znacznie gorsze od tego, w którym sama obecnie się znajduje. To właśnie strach o siostrę staje się jednym ze sposobów, dzięki którym mężczyzna ją kontroluje.


W pewnym momencie Marco nakazuje Weronice odebrać paczkę. Kiedy dziewczyna otwiera drzwi, staje w nich Lothar. Chłopak z jej przeszłości. Ten, który kiedyś zniknął bez słowa.


Niestety autorka dość szybko przenosi nas półtora roku wstecz i zaczynamy poznawać początki znajomości Lothara i Weroniki. Przyznam, że po tak mocnym początku i spotkaniu po latach miałam ochotę zostać jeszcze trochę w teraźniejszości i od razu dowiedzieć się, co wydarzy się dalej.


Szybko jednak okazało się, że nawet w przeszłości akcja nie zamierza zwalniać. Już podczas pierwszego spotkania Lothara i Weroniki trafiamy w sam środek nielegalnych wyścigów, a chwilę później razem z bohaterami uciekamy przed policją.


Od tego momentu obserwujemy, jak krok po kroku zaczyna tworzyć się między nimi relacja — od pierwszej fascynacji i wzajemnego przyciągania, przez coraz większą bliskość i pragnienie. Czy uda im się poskładać swoje życie na nowo i dokonać tym razem właściwych wyborów? Cóż… to musicie sprawdzić sami.


Autorka bardzo sprawnie bawi się czasem — najpierw pokazuje nam teraźniejszość, by za chwilę cofnąć się do przeszłości i stopniowo odsłaniać wydarzenia, które doprowadziły bohaterów do miejsca, w którym są obecnie. Wszystko obserwujemy z perspektywy Lothara i Weroniki. Dzięki narracji pierwszoosobowej możemy właściwie „wejść im do głowy”, poznać ich myśli, pragnienia, obawy i spojrzeć na wydarzenia z dwóch różnych stron.


Lothar to 26-letni mężczyzna, który po stracie mamy zostaje sam z ojcem. Ich sytuacja materialna jest bardzo trudna, dlatego jego ojciec decyduje się na współpracę z półświatkiem. Mimo życia w tak niebezpiecznym otoczeniu wychowuje syna na człowieka z zasadami — silnego, lojalnego i takiego, który właściwie niczego się nie boi. No dobrze… prawie niczego. Czego? Tego Wam już nie zdradzę.


Weronika ma zaledwie 19 lat. Jest dziewczyną z dobrego domu, a całe życie wydaje się stać przed nią otworem. Czekają ją studia, ma kochających rodziców i młodszą siostrę. Mówi, co myśli, jest odważna, silna i potrafi postawić na swoim. Niestety… tylko do czasu.


Jedna niewłaściwa decyzja sprawia, że jej życie zmienia się nie do poznania. Czy uda jej się wyrwać z sytuacji, w której się znalazła? Uciec i zacząć wszystko od nowa?


Autorka pokazuje nam, jak łatwo podjąć złą decyzję i jak jeden niewłaściwy wybór może skomplikować całe życie. Jak bardzo jego konsekwencje potrafią niszczyć człowieka od środka i jak jedno kłamstwo może pociągnąć za sobą kolejne, coraz trudniejsze do udźwignięcia.


Z drugiej strony pokazuje również, jak ogromną siłę może mieć jedna dobra myśl, jedno wspomnienie czy iskierka nadziei. Czasem właśnie to wystarcza, by przetrwać najgorsze chwile i utrzymać się na powierzchni. Bo nawet kiedy wszystko wokół się rozpada, nadzieja na lepsze jutro potrafi trzymać człowieka przy życiu do samego końca.


Autorka porusza również temat manipulacji i zastraszania. Pokazuje, jak łatwo można dać sobą manipulować i podporządkować się komuś, kiedy w rękach oprawcy znajduje się osoba, na której naprawdę nam zależy. W takiej sytuacji strach potrafi odebrać siłę, rozsądek i poczucie, że w ogóle mamy jakikolwiek wybór.


Kolejną mocną stroną tej książki jest chemia między bohaterami. Autorce naprawdę dobrze udało się pokazać wzajemne przyciąganie Lothara i Weroniki — napięcie między nimi czuć właściwie od początku. Ich relacja nie potrzebuje wielkich deklaracji, bo dużo dzieje się w spojrzeniach, gestach, bliskości i tym, jak na siebie reagują.


Równie mocno wypada napięcie i sposób, w jaki autorka buduje ciekawość czytelnika. Początkowo zastanawiałam się, czy uda jej się utrzymać je przez całą powieść — i wiecie co? Nie tylko je utrzymała, ale z każdym kolejnym rozdziałem potrafiła podsycać je jeszcze bardziej. Książka naprawdę trzyma przy sobie, a kiedy byłam zmuszona ją odłożyć, cały czas zastanawiałam się, co wydarzy się za chwilę. Niepokój o bohaterów towarzyszył mi właściwie od pierwszych stron aż do samego końca. W głowie cały czas pojawia się jedno pytanie: czy bohaterom uda się wyrwać z tego, co ich otacza, czy jednak mrok ostatecznie ich pochłonie?


Autorka pisze ciekawym i lekkim językiem, a fabuła szybko wciąga czytelnika w stworzony przez nią świat. Dzięki dynamice wydarzeń książkę właściwie czyta się sama — kolejne strony znikają jedna za drugą, a tempo nie pozwala się nudzić.


Samo zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło i zostawiło z ogromną ciekawością, co dalej spotka bohaterów. Nadal pozostaje kilka niewiadomych, przez co czuję niedosyt — ale taki, który sprawia, że po prostu chciałabym więcej. Chętnie jeszcze raz wróciłabym do Lothara i Weroniki, żeby przekonać się, dokąd zaprowadzi ich dalsza historia.


Polecam Wam tę historię, bo myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie — pożądanie i chemię między bohaterami, mroczne oblicze człowieka, trochę gangsterki, niebezpieczeństwa i pytanie, czy z raz obranej drogi naprawdę można jeszcze uciec. To historia o wyborach, ich konsekwencjach, strachu, nadziei i próbie zawalczenia o siebie, kiedy wszystko wydaje się już stracone.


Współpraca barterowa

Brak komentarzy:

Copyright © 2016 po drugiej stronie książki-recenzje , Blogger