Testament zbrodni” – Marta Malinowska




Uwielbiam zagadki, tajemnice i ten moment, kiedy zaczynam podejrzewać niemal każdego bohatera, próbując samodzielnie odkryć prawdę. A kiedy do tego wszystkiego dochodzą rodzinne sekrety, wydarzenia sprzed lat i zbrodnia, to już wiem, że czeka mnie ciekawa lektura.

Tym razem w moje ręce trafił „Testament zbrodni” Marty Malinowskiej, książka, którą miałam ogromną przyjemność obejąć patronatem medialnym. ❤️ Nie ukrywam, że to dla mnie wyjątkowe uczucie, szczególnie, gdy mogę patronować historii należącej do mojego ukochanego gatunku. Byłam bardzo ciekawa, co autorka przygotowała dla czytelników i jakie tajemnice przyjdzie mi odkrywać na kartach tej powieści.

Felicja postanawia zorganizować w swoim dworku pod lasem wspólne urodziny – swoje i swojej siostry Klotyldy. Na spotkanie zaprasza najbliższych. Co ciekawe, nikt z rodziny nie wie, że siostry od dawna utrzymują dobre relacje. Kobiety z pewnych powodów postanowiły zachować to w tajemnicy.

Podczas przyjęcia dochodzi jednak do tragedii. Felicja niespodziewanie umiera po zjedzeniu kawałka ciasta. Rodzinne świętowanie zamienia się w poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę się wydarzyło. Pojawiają się podejrzenia, a każdy z obecnych zaczyna przyglądać się pozostałym.

Jakby tego wszystkiego było mało, pojawia się jeszcze tajemnica skarbu, który podobno został ukryty gdzieś na terenie posiadłości. I choć rodzina właśnie przeżyła tragedię, niektórzy zamiast zastanawiać się nad śmiercią Felicji, z zapałem rozpoczynają poszukiwania. Tylko czy ten skarb naprawdę istnieje? A może chęć zdobycia fortuny jest na tyle silna, że ktoś byłby gotów posunąć się nawet do morderstwa?

Jedną z rzeczy, które bardzo spodobały mi się w tej powieści, jest przedstawienie historii z trzech różnych perspektyw. Dzięki temu możemy spojrzeć na wydarzenia z różnych stron, a kolejne elementy całej układanki stopniowo zaczynają do siebie pasować.

Kolejnym ogromnym plusem tej powieści jest przedstawienie wydarzeń na trzech płaszczyznach czasowych. Poznajemy historię bohaterek, kiedy miały po dwadzieścia kilka lat, następnie przenosimy się do okresu przygotowań do rodzinnych urodzin, a także śledzimy wydarzenia rozgrywające się po śmierci Felicji.

Bardzo spodobał mi się taki sposób prowadzenia fabuły, ponieważ pozwolił na poznać bohaterów jeszcze przed całym przyjęciem, przyjrzeć się ich codzienności, relacjom i problemom. Natomiast wydarzenia rozgrywające się po śmierci Felicji stopniowo dopełniały ich obraz. Wychodziły na jaw kolejne sekrety, prawdziwe intencje i nieznane wcześniej oblicza poszczególnych postaci. Dzięki temu mogłam lepiej zrozumieć ich zachowania, a czasami zupełnie zmienić swoje wcześniejsze spojrzenie na danego bohatera.

Na uwagę zasługuje również cała plejada bohaterów, których Marta Malinowska powołała do życia na kartach tej powieści. Każdy z nich ma swoją historię, własne problemy, pragnienia i tajemnice. Nie są to postacie pojawiają się tylko po to, żeby zapełnić kolejne strony. Każda wnosi coś do całej opowieści, a im lepiej ją poznajemy, tym więcej pojawia się pytań.

Felicja to kobieta, wokół której skupia się cała historia. Z jednej strony poznajemy ją jako starszą panią pragnącą spędzić urodziny w gronie najbliższych, z drugiej zaś dzięki powrotom do przeszłości odkrywamy jej młodość, trudne doświadczenia i decyzje, mające wpływ na całe jej życie.

Podobnie jest z Klotyldą, jej siostrą, która potrafi zaskoczyć swoim zachowaniem. Obie kobiety łączy znacznie więcej, niż mogłoby się początkowo wydawać.

Mamy też Ewarysta, dla którego pieniądze odgrywają ogromną rolę, a jego żona Dorota nie zawsze ma łatwo w swoim małżeństwie. Emilia to młoda kobieta potrafiąca spojrzeć na pewne sprawy zupełnie inaczej niż pozostali. Z kolei Dobrawa, siostra Ewarysta, jest kobietą konkretną, skupioną na pracy i przyzwyczajoną do tego, że wszystko powinno być po jej myśli. Nie możemy też zapomnieć o tajemniczym Idzim, którego zachowanie wzbudza coraz więcej pytań.

Warto wspomnieć również o Makarym i Tekli. To postacie, których historie skłaniają do refleksji i pokazują, jak niewiele czasami wiemy o drugim człowieku. Autorka stopniowo pozwala nam poznawać ich życie, nie odkrywając od razu wszystkich tajemnic.

I oczywiście nie mogę zapomnieć o Fince, córce Doroty i Ewarysta- zdecydowanie skradła moje serce! Ta dziewczyna ma charakterek, cięty język i własne zdanie na niemal każdy temat. Jest pomysłowa, odważna, a momentami naprawdę nieprzewidywalna. Nigdy nie wiadomo, czym jeszcze zaskoczy czytelnika. Bardzo polubiłam jej bezpośredniość i to, że nie boi się działać po swojemu. Zdecydowanie jest jedną z tych postaci, które zapadają w pamięć!

Bardzo podoba mi się to, że bohaterowie nie są przedstawieni wyłącznie w czarnych lub białych barwach. Mają swoje słabości, popełniają błędy, podejmują trudne decyzje i nie zawsze postępują tak, jak moglibyśmy oczekiwać. A im więcej się o nich dowiadujemy, tym trudniej jednoznacznie ich ocenić. Czasami wystarczy jedna rozmowa czy wspomnienie, żeby zupełnie zmienić zdanie o bohaterze.

Marta Malinowska doskonale wie, jak wzbudzić w czytelniku napięcie i utrzymać je przez całą powieść. Co więcej, potrafi je nieustannie podsycać, dorzucając kolejne tajemnice, niedopowiedzenia i zaskakujące szczegóły. Dzięki temu trudno było mi odłożyć książkę na bok. Ciągle chciałam wiedzieć więcej, odkryć kolejną tajemnicę i przekonać się, czy moje przypuszczenia są słuszne.

Do tego autorka pisze niezwykle lekko i swobodnie, przez co przez kolejne strony po prostu się płynie. Nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam do końca! Przyznam, że aż byłam zaskoczona, że to już ostatnie strony, bo z przyjemnością zostałabym z tą historią jeszcze trochę dłużej.

Kolejną rzeczą, która urzekła mnie w tej powieści, są trudne tematy poruszane przez autorkę. Marta Malinowska nie przedstawia ich w oderwaniu od fabuły, lecz umiejętnie wplata w całą historię, sprawiając, że oprócz rozwiązywania zagadki kryminalnej mamy również okazję zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad ludzkim losem.

Autorka pokazuje, jak jedna feralna noc potrafi zmienić całe życie. Jak ogromny wpływ na człowieka może mieć doświadczenie przemocy, jakie pozostawia po sobie rany i ile trudnych, często sprzecznych uczuć, potrafi wywołać. Są przecież wydarzenia, których nie da się tak po prostu wymazać z pamięci. Można próbować żyć dalej, ukrywać swoje emocje, udawać, że wszystko jest w porządku, ale przeszłość nie zawsze pozwala o sobie zapomnieć.

Bardzo poruszył mnie również wątek Makarego, dorosłego mężczyzny w spektrum autyzmu. Autorka pokazuje, jak trudne były czasy, w których osoby takie jak on często pozostawały bez właściwej diagnozy, zrozumienia i odpowiedniego wsparcia. Ludzie potrafili bezlitośnie wyśmiewać kogoś tylko dlatego, że zachowywał się inaczej. Nie próbowali zrozumieć, nie zastanawiali się, z czego wynikają pewne zachowania. Łatwiej było ocenić, przykleić komuś łatkę i odsunąć go na bok.

Na szczęście dzisiaj mamy znacznie większą świadomość autyzmu i więcej możliwości diagnozy oraz wsparcia, choć nadal pozostaje wiele do zrobienia. Mamy terapie i różne formy pomocy, które mogą ułatwiać codzienne życie, ale dla mnie niezwykle ważne jest również coś innego. Żebyśmy uczyli się dostosowywać świat do potrzeb dzieciaków i dorosłych w spektrum, zamiast za wszelką cenę próbować dopasować ich do świata.

Bo przecież to, że ktoś inaczej odbiera rzeczywistość, inaczej okazuje emocje czy w końcu inaczej się komunikuje, nie oznacza, że jest gorszy. Oznacza jedynie, że potrzebuje zrozumienia, akceptacji i przestrzeni, w której będzie mógł być sobą.

Zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło! Byłam już niemal pewna, kto mógł chcieć pozbyć się Felicji. Wydawało mi się, że wszystko zaczyna układać się w logiczną całość, a ja wreszcie znalazłam rozwiązanie zagadki. I właśnie wtedy autorka udowodniła mi, jak bardzo się myliłam! Kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń. Uwielbiam takie momenty w kryminałach, kiedy człowiek jest przekonany, że już wszystko wie, a okazuje się, że prawda wygląda zupełnie inaczej.

Jeżeli lubicie kryminały, w których nic nie jest tak oczywiste, jak początkowo mogłoby się wydawać, koniecznie sięgnijcie po tę książkę!

Marta Malinowska stworzyła historię, wciągającą i zaskakującą historię i nie pozwala oderwać się od kolejnych stron. Pełną rodzinnych sekretów, nieoczywistych bohaterów i emocji, które towarzyszą nam jeszcze długo po zakończeniu lektury. To zdecydowanie jedna z tych powieści, które przypominają mi, za co tak bardzo kocham kryminały!

Z całego serca polecam „Testament zbrodni”! ❤️📖 Ja jestem zachwycona i ogromnie dumna, że mogłam objąć tę powieść patronatem medialnym.

Reklama | Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem WasPos. Książkę objęłam również patronatem medialnym jako Po Drugiej Stronie Książki. 

Brak komentarzy:

Copyright © 2016 po drugiej stronie książki-recenzje , Blogger