Brak tytułu
Przez długi czas zastanawiałam się, co napisać i jak opisać wszystko, co wydarzyło się w tej książce, żeby nie zdradzić zbyt wiele, a jednocześnie pokazać Wam choć część tego, co przygotowała autorka.
Paulina jest prokuratorką, która podczas jednego z dyżurów przyjmuje zawiadomienie od Beaty Wardeckiej. Kobieta twierdzi, że jej córka Helenka została uprowadzona przez ojca. Szybko okazuje się jednak, że rodzice dziewczynki są w trakcie burzliwego rozwodu, a wzajemne oskarżenia i walka o dziecko znacznie komplikują sytuację. To, co początkowo może wyglądać jak kolejna odsłona rodzinnego konfliktu, zaczyna przybierać coraz poważniejszy obrót, kiedy Helenki nie udaje się odnaleźć.
Każde z rodziców przedstawia własną wersję wydarzeń i obwinia drugą stronę, a śledczy muszą ustalić, gdzie kończy się rozwodowa wojna, a zaczyna prawdziwe zagrożenie dla dziecka. Czytelnik wie jednak, że za porwaniem stoi ktoś inny, a dziewczynka znalazła się w ogromnych opałach. Z czasem okazuje się również, że zagrożenie jest znacznie bardziej przerażające, niż mogłoby się początkowo wydawać.
Czy uda się odnaleźć Helenkę całą i zdrową? Czy rodzice zaczną ze sobą współpracować? I czy problemy rodzinne Pauliny nie przeszkodzą prokurator w prowadzeniu śledztwa?
Książka mnie zachwyciła. Autorka pisze lekkim i przystępnym językiem, dzięki czemu mimo trudnych tematów poruszanych w historii czyta się ją bardzo szybko. Muszę Wam się przyznać, że książkę doczytałam w nocy — tak mocno zostałam wciągnięta w świat bohaterów, że po prostu nie chciałam jej odkładać.
Z każdym kolejnym rozdziałem napięcie rośnie, a ciekawość jest coraz większa. Autorka dokłada kolejne puzzle do stworzonej przez siebie układanki, stopniowo odsłaniając następne elementy historii i nie pozwalając czytelnikowi oderwać się od lektury.
Poza główną historią pojawia się kilka pobocznych wątków, które sprawiają, że książka staje się jeszcze pełniejsza. Każdy z nich niesie ze sobą inne emocje i pozwala spojrzeć na bohaterów oraz otaczający ich świat z kolejnej strony. Mocno wybrzmiewa przy tym, jak wiele niesprawiedliwości może spotkać człowieka i jak opinia zaledwie kilku osób potrafi wpłynąć nie tylko na los kobiety, ale również jej dzieci.
Paulina to bohaterka z krwi i kości. Z jednej strony bezkompromisowa prokuratorka, która potrafi zaufać swojej intuicji i całym sercem angażuje się w prowadzone sprawy. Z drugiej — mama chłopca z autyzmem, uwikłana w trudną relację z jego ojcem. Kocha syna i próbuje utrzymać rodzinę w całości, jednocześnie coraz częściej czując, że robi za mało — zarówno w pracy, jak i w macierzyństwie. Opinie partnera dodatkowo utwierdzają ją w przekonaniu, że nie jest wystarczająco dobra. Każde niepowodzenie mocno przeżywa, a nawet kiedy odnosi sukces, nie potrafi cieszyć się nim zbyt długo.
Wsparcie dostaje od swojej przyjaciółki Kamili, która jest psychologiem, a z czasem do grona jej sprzymierzeńców dołącza jeszcze jedna osoba.
Jednym z najmocniejszych aspektów tej historii jest dla mnie sposób przedstawienia przemocy domowej. Widzimy, jak trudno odciąć się od oprawcy i jak potrafi on stopniowo wpływać na swoją ofiarę, odbierając jej pewność siebie i sprawiając, że zaczyna wierzyć, iż nie ma innego wyjścia.
Bardzo podobało mi się również zestawienie losów różnych kobiet. Pokazuje ono, że w krzywdzącej relacji może utknąć każdy — niezależnie od wykształcenia, sytuacji materialnej czy pozycji zawodowej. Z boku łatwo powiedzieć: „odejdź”, jednak będąc w środku takiej sytuacji, znacznie trudniej zrobić pierwszy krok. Czasem ogromne znaczenie ma dopiero obecność osoby, która w odpowiednim momencie wyciągnie rękę.
Kolejnym aspektem, który bardzo mnie poruszył i o którym już Wam wspominałam, jest opieka nad dzieckiem ze specjalnymi potrzebami. Widzimy ogromną miłość matki, ale również jej zmęczenie, bezsilność i pragnienie, aby dziecko dorównało swoim rówieśnikom. To także emocje pojawiające się wtedy, gdy mimo wszystkich starań nie zawsze jest to możliwe. Dzięki temu Paulina staje się jeszcze bardziej prawdziwa — nie jest idealna, mierzy się z własnymi uczuciami i każdego dnia próbuje robić to, co uważa za najlepsze dla swojego dziecka.
Ważne miejsce w tej historii zajmuje również zdrowie psychiczne. Książka przypomina, jak ważne jest dbanie o nie i że nie powinniśmy wstydzić się wizyty u psychiatry czy psychoterapeuty. Korzystanie z profesjonalnej pomocy nie jest niczym złym, podobnie jak przyjmowanie leków — czasem jest po prostu potrzebnym elementem zadbania o siebie.
Główny wątek porwania dziecka przynosi natomiast zupełnie inny rodzaj emocji. Strach, bezradność i niepewność rodziców pokazują, jak jedno wydarzenie może w jednej chwili całkowicie odmienić życie całej rodziny.
Mocno wybrzmiewa również to, jak łatwo prawdziwy potwór może wtopić się w tłum. Obserwuje, planuje i działa, podczas gdy ludzie wokół nie mają pojęcia, jak mroczne i odrażające wnętrze może skrywać.
Ale „Divortium” to nie tylko mrok. To także książka o sile i odwadze, walce z samym sobą i własnymi słabościami. O szukaniu wyjścia nawet wtedy, gdy sytuacja wydaje się beznadziejna. Przypomina, że warto prosić o wsparcie, wiedzieć, gdzie go szukać, ale również nie przechodzić obojętnie obok krzywdy drugiego człowieka. Czasem jedna osoba, która pojawi się w odpowiednim momencie, potrafi odmienić czyjeś życie.
Zakończenie książki jest zaskakujące i wywołuje mnóstwo emocji. Autorka do samego końca potrafi utrzymać czytelnika w napięciu, a finał zostaje w głowie jeszcze długo po odłożeniu książki.
Mimo że „Divortium” jest drugą częścią, nie sprawiło mi to żadnego problemu podczas czytania. Wszystkie najważniejsze informacje potrzebne do zrozumienia tej historii otrzymujemy w trakcie lektury. I choć wiem już co nieco o tym, co wydarzyło się wcześniej, teraz tym bardziej mam ochotę poznać losy Pauliny od samego początku.
Mam też ogromną nadzieję, że na dalszy ciąg nie będziemy musieli długo czekać — jestem bardzo ciekawa, w co tym razem wpakuje się nasza bohaterka. 😁
Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom thrillerów i mrocznych historii. Mimo trudnych tematów myślę, że każdy może znaleźć w niej coś dla siebie — emocje, refleksję, nadzieję, ale również możliwość spojrzenia na pewne sytuacje z zupełnie innej perspektywy. „Divortium” przypomina, że to, co z boku wydaje się proste i oczywiste, dla osoby, która sama znajduje się w danej sytuacji, może wyglądać zupełnie inaczej. Nigdy tak naprawdę nie wiemy, z czym drugi człowiek mierzy się na co dzień. 🖤📚
Reklama | Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej z wydawnictwem Crime Books.

1 komentarz:
No i znowu świetna recenzja. Sterta książek do przeczytania rośnie, oj rośnie
Prześlij komentarz